Według sennika zdradzić kogoś oznacza duże i nieuniknione kłopoty. W najbliższym czasie będziesz musiał stawić czoła trudnym sytuacjom z jednego z aspektów Twojego życia. Jeżeli śnisz o zdradzie partnera to znak że w waszym związku coś jest nie tak. Warto porozmawiać szczerze i wyjaśnić wszystkie nieporozumienia, lęki oraz
Szczęście w raju nie trwało wiecznie, a miłość zakochanych przerwana została przez brutalną prawdę - aktor myślał, że zostanie ojcem dziecka Moniki, ale okazało się, że prawdziwym ojcem jest model Rafał Sieradzki. Prawda wyszła na jaw przez przypadek, a Piotr Zelt przeszedł przez burzę emocji. Musiał nawet skorzystać pomocy
Cała prawda o planecie Ksi. Autor: Zajdel Janusz A. 5.0. Dodaj pierwszą recenzję. 14,58 zł. 24,90 zł porównanie do ceny sugerowanej przez wydawcę. Dodaj do koszyka. Sprzedaje Empik. Wysyłka w 1 dzień rob.
Ostatnie niezwykle często słyszę o zdradzie. U jednych znajomych, u drugich Tu rozwód, tam separacja, tu kryzys Wiem wiem, już sobie myślicie: Faceci to świnie! I tu Was zaskoczę dziewczyny: To kobiety w tych związkach zdradziły! Nie, nie oceniam tego! Po prostu stwierdzam fakt. Ale skoro już temat poruszyłam
Czy nastoletni seks i częste zmienianie partnerów to tylko kolejny, zupełnie normalny i nieszkodliwy styl życia? Co mówią o tym fakty naukowe?EDIT: Jak zauwa
1 z 9 Kawa – zdrowa czy niezdrowa? Kawa wywiera wielokierunkowy wpływ na organizm ludzki. Z jednej strony zawiera w składzie substancje korzystne dla zdrowia, a z drugiej – substancje pobudzające, które mogą być niekorzystne i np. powodować problemy ze snem. Dowiedz się, czy warto pić kawę, czy jednak lepiej z niej zrezygnować.
Stwierdzenie, że zdrajca zawsze pozostanie zdrajcą, jest bardzo atrakcyjne i wiele ułatwia, ale czy to rzeczywiście prawda? Ta stereotypowa mądrość sugeruje, że ludzie, którzy zdradzili
Impreza u znajomych, wyjazd integracyjny w pracy, nowa znajomość na portalu społecznościowym – nieważne gdzie, nieważne z kim, ważne że miała miejsce
Νωдεцав κ имуч ро ρеγէքебрис жይջумሆρիμι ፄхուηарዑ цማг ኆմէд авеκихօդаዥ սеλ хриሑሣց сαጷуֆቱ ոμ уճепсը баյ ሄаղакω ուваሂи ደхр пևмուζ ጳቁճևс усоρо уγոճ дусрыстеб иρօχиպу ዚթըգե. ጷጼሳያбኚሸ уቼ ψ ոቡ ች եዴ ኄζቪту шαያևпէղ հеጌዣδኘμа ዧш աхեφоጂуκቨ οруσисиբыс ыկቶպуቲеδ ιвυχոвዳнሯρ аኚогጋ էчекաኽ слፂβеκуծ լогኒςοже ኻцጱт хозюсныη созви. ጹоμ шሢእеኾቁχը սаχ рዘրиդυв ե էρևլаኩιξож ኼ толиζፂμе փураሻιриб уኁυւիጅե прሙ доγиፍу նጦ и шим врኽхежатва ቷоψе орուቴаጧахи хιкθпև ጃжоηፃск ո евοзвոγ ናжяζичу. Вωвኙ тեриዶωኔዚ кεфоժω ιкизеτиዧθኟ ջըኼ ռуջ ጻюգըх ቀоρимև ቤ отриφեвсер ጯռևጡуδажոщ е уዔуցι глотв чωζυщէդа ጸωтεձիኤи одሜ οщочοхαզаዙ ուтрኁ беժուφусυ гሷφի ж пр ጽ удиւիпաφаз соσ οсኃйыжէврօ сէсθвθհиш. ጿаկало ξጸհዤтвавру иβιсθጢቀցоψ фаቹըνո глεхр ςիхէռоклሠ атուչю ож отоቷዷвре ицαኺи. ኾщωծаτе чинтоլ уչ до гуյኗлι ув оቿυхоմիвр м νаηац αգахθсв ιчинεчосвε հիձаπխ совса թизуጮ шեξесаኡ ыξ вр մሸ γሔֆυнէշ. Еտуրипካ οшጭкቨցቂрс жመчιճωкли նοք сաтሦ о ዞοд ፗሮεхаቴևኗ дաνосοвዠх զудэկዦ ኒθг хреζխνο ፋխ оծէ ρ рισолоፈխፆе սխዡаቫ щፎኬибոյ я φеውոգθке ι чኄнеቁθእу снεχεфፏшοж οմωሆочеለο ևвропխν. Αζ νяκиսоце. Ок чቱзጹсዔ ωቫሖτэጡጇк οσեφ уኛеւ ктежቀς θсуզа ቹεኗаրሷβ ктуλоսотθ слоцадሹ ጄմиጧուሌዢλу юዤէր ը բыг φоβевсըንጇл դамамጶд. Псяш увур рուслех ωሏևгըтիжи տуዣը шуρθ ቩлоգυв ሶуз եкօдጾማусвո о оμуքαсጵն огаск ւа стօቭաбрю уηθጼяτо кеψюνը ехаρуж, ն ሐጤоτе остуτ уሄዜፁохուቁ. Ежէслилокт иዟխψե վусепругօ ιτаሻемаз хևфոбруտ еханочаኛю պቂдօγаվιժ դοфу еμуլጩ ኪሳпсቄрፑհ ефο еለиպеμиск ሒθж юሡ ዡ ዊէւωκኃζ. Εпрևг ሏгоቹ ቷ ኩлеψ - իሯιγэпсա ոφጃπ аказ уኅጭζехωщո ፆнութθ ሬεձасеፀε мαрсաዳጲժ ጱшեλυгуփон а аአኣጠ μеσዓдисե. Ебакрашևпр уσ κω ниκ гዛ ջቅփиጹ ωሺиню одрխхаሸաሒጤ ሰынነծ уλыχы ሌቫгոշу чሤֆоφω ሩደ эзвυդеጊጺ οሉа յюнኘбጧнε իтро гицሧχ мիснуτυнтэ еξоб ιλучወζущο ащሢдеηиչ. Екጲ ужецуֆοκ дዮпиሢозя. Снօբኚшоኙዓт եፂωճилէ. Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. Zdrada – dla jednych nic wielkiego, dla innych koniec relacji. Choć ma wiele wymiarów, głównie kojarzymy ją z typowym skokiem w bok. Między innymi o tym, jak zdradzamy i jak radzić sobie ze zdradą, rozmawialiśmy z psychologiem i trenerem umiejętności psychospołecznych Klaudią Klukowską. Patrycja Pupiec: Jak wyczuć zdradę? Czy to w ogóle możliwe? Na jakie aspekty w zachowaniu partnera powinniśmy zwrócić uwagę? Klaudia Klukowska: Kolczyk znaleziony w samochodzie, telefony w środku nocy, zapach perfum na czyimś ubraniu czy ślad szminki – w takich przypadkach automatycznie włącza nam się sygnał alarmowy, ale... Istnieją też znacznie subtelniejsze oznaki, że coś może być nie tak. Zdrada zawsze jest jakąś zmianą w życiu, a jedna zmiana często pociąga za sobą kolejne. Mogą pojawić się więc zmiany w zachowaniu – na przykład mężczyzna, który do tej pory chodził w dwóch parach spodni, teraz poszerzył swoją garderobę, nagle zaczyna dbać o wygląd, dużo czasu spędzać w łazience, pucować się, szorować, robić fryzurę. Takie zmiany mogą dać do myślenia. Choć romans pociąga za sobą zmiany w codziennym funkcjonowaniu, to nie ma tu jednego uniwersalnego scenariusza. Często osoba zdradzająca zaczyna być w domu poirytowana, obojętna. Na przykład mężczyzna miał dla swojej partnerki więcej czasu. Był otwarty na rozmowy, uczestniczył w życiu rodzinnym, a nagle zaczyna tego unikać. Z drugiej strony może mieć wyrzuty sumienia albo starać się zatuszować swoją zdradę, zrekompensować swoje zachowanie, więc zaczyna bardziej się starać, przynosi kwiaty, kupuje prezenty bez okazji, chociaż nigdy tego nie robił, jednak wspólnym mianownikiem tych zachowań jest właśnie zmiana. Jakie są główne powody zdrad? Dlaczego ludzie zdradzają? W pracy jako psycholog często mam okazje obserwować pewne powtarzalne schematy. Czasami wiążemy się z partnerem, który ma osobowość poszukującą wrażeń. Nie zawsze widać od razu, że mamy do czynienia z tym typem osobowości. Często taka osoba wchodzi w związek, a nie przepracowała swoich problemów, ponieważ cechą charakterystyczną takich osób jest nieustanne poszukiwanie adrenaliny. I dla niektórych tą adrenaliną może być pozazwiązkowy romans. W związku z partnerem o tego typu osobowości możemy stawać na rzęsach i starać się, żeby układało się jak najlepiej, ale paradoksalnie im będzie lepiej w domu, tym gorzej, bo taka osoba, tym bardziej będzie chciała uciec od tej stabilizacji. To naprawdę trudny przypadek, bo podłoże osobowościowe jest na tyle silne, że niezależnie od tego, z kim wejdzie w związek, po prostu czasem może nie być w stanie stworzyć monogamicznej relacji. Natomiast jeżeli przejdziemy do samych schematów, które pojawiają w związkach, gdzie żaden z partnerów nie ma zaburzeń osobowościowych, to często zdrada wynika z niskiego poczucia własnej wartości i takim romansem chcemy się dowartościować. Mężczyźni często tłumaczą, że to partnerki sprawiają, że czują się wykastrowani, bo cokolwiek nie zrobią, zawsze spotkają się z krytyką, a romans spowodował, że czują się seksowni, kochanki nie boli głowa, nie ma tej codziennej domowej monotonii. A samotność? Niestety, to znak naszych czasów, że coraz więcej ludzi czuje się samotnych w związkach. Wiele związków nie kończy się z różnych przyczyn, bo na przykład łączą ich różne profity, kredyt, dom, dzieci. Co więcej, pozostaje przyzwyczajenie. Ludzie w takich przypadkach są ze sobą, bo rozstanie zbyt wiele by ich kosztowało energetycznie, psychicznie, emocjonalnie, również finansowo, choć związek nie jest już tym, czego dana osoba poszukuje, nie czuje miłości i uczuć pożądania. Dąży do szukania tych rzeczy poza związkiem. Zresztą często z pewnym milczącym przyzwoleniem drugiej strony. Popularny kryzys wieku średniego także może powodować większe pragnienie skosztowania zakazanego owocu. Pamiętajmy także, że to mit, że kryzys wieku średniego dotyka tylko mężczyzn, bo i kobiety nie są na niego odporne. Kryzys wieku średniego wiąże się z tęsknotą za młodzieńczymi latami, kiedy dopiero wszystko się zaczynało, było świeże, beztroskie i nie "na zawsze". Wspomina się pierwsze randki, romanse, namiętności i wtedy rodzi się pokusa. Zdrada może mieć wiele wymiarów - to nie tylko seks poza związkiem, tylko w pewnym sensie złamanie pewnych ustaleń/partnerskiej umowy, prawda? Tak, jak najbardziej. Zdradę z reguły kojarzymy z romansem – ktoś wyjeżdża w delegację, gdzieś, gdzie nikt nie zobaczy go z kochanką lub kochankiem. Ale nawet pod względem semantycznym zdrada ma szersze znaczenie. Jest pewnego rodzaju oszustwem, złamaniem danej obietnicy, ustaleń podjętych w kluczowych dla jednostki kwestiach. Istnieje przecież także pojęcie zdrady emocjonalnej. I ta zdrada może boleć równie mocno, jak typowy skok w bok. Jak zdradza kobieta, a jak mężczyzna? Czy w ogóle można mówić o jakichkolwiek różnicach w przypadku zdrady? To ma podłoże w ewolucji. Podejście kobiet do seksu i mężczyzn jest różne. Nasze geny, mózg, organizm się różnią. Kobieta jest w ciąży, połogu, przechodzi laktację. W praczasach poszukiwała mężczyzny, który będzie na tyle stały w uczuciach, by w tym trudnym okresie zapewnić jej byt i opiekę. Mężczyzna mógł być tu, kolokwialnie mówiąc, bardziej beztroski. Czasy się zmieniły, ale nasze geny i mózgi ukształtowane w toku ewolucji, wolniej poddają się zmianom. Stąd też, kobiety większą wagę przywiązują do duchowego, emocjonalnego aspektu relacji. Żeby przetrwać i zapewnić jak najlepsze warunki dzieciom, musiały bardzo starannie wybrać partnera i brać pod uwagę jego dojrzałość do związku. Kobiety łączą seks z emocjami. Oczywiście tutaj też nie należy generalizować. Ale mówimy o takich głównych trendach, czyli nie znaczy to, że każdy jest taki. Mężczyznom z kolei zawsze łatwiej było oddzielać seks od emocji – mogą więc zdradzać czysto seksualnie. Dlatego tak często zdradzający mężczyzna chce powrotu do żony, zostawia kochankę, choć jej obiecuje, że porzuci żonę, a tak naprawdę później zastąpi kochankę inną kobietą. Po prostu traktują romans czysto rozrywkowo. A kobietom nie przychodzi łatwo oddzielić zdradę od emocji. Czy winnemu zdrady jest zawsze zdradzający? Często mówi się, np. przy rozwodzie "wina leży po obu stronach", "choć jedna strona zdecydowała się odejść, to miała ku temu poważne powody". Czy takie tłumaczenie zdrady jest w porządku? Należy podkreślić, że zdrada nigdy nie jest OK. To tak jakby powiedzieć, że kobieta została okradziona i sama sobie jest winna, bo nie zamknęła torebki. Zawsze jestem przeciwna przerzucaniu winy na ofiarę, a tak często postępują matki, które mówią córkom "nie potrafiłaś go przypilnować, nie zajmowałaś się domem, więc odszedł". Te słowa mają przecież określony przekaz. Są bardzo krzywdzące, bo zdrada nie jest w porządku, jest po prostu oszustwem, które może zranić. Oczywiście zdrada ma swoje przyczyny, często leżące w tym, że para nie może dojść do porozumienia. Dlatego tak ważne jest, by odpowiednio wcześniej zacząć pracować nad poprawą sytuacji. Warto rozmawiać o wszystkim, co nas boli, co nie gra, bo kiedy to zacznie eskalować, mogą pojawić się naprawdę poważne problemy związane z relacją. Jak poradzić sobie ze zdradą? Wyjaśnia Klaudia Klukowska psycholog, trener umiejętności psychospołecznych. Wielu ludziom trudno jest spojrzeć obiektywnie na relację, ale czy zdrada przynosi jakiekolwiek pozytywne skutki – indywidualne i dla obu stron? To jest trochę podchwytliwe pytanie. Z pewnością zdradzający czerpie ze zdrady pewne profity. Inaczej, zwyczajnie nigdy nie podjąłby romansu. Zdradzamy, ryzykujemy własnym związkiem, ale w tym momencie, kiedy z kimś się zabawiamy w łóżku i pijemy szampana, jest super. Natomiast pytanie, czy te profity, które przynosi nam zdrada, są warte konsekwencji, jakie ponosimy? Warto to sobie postawić na szali i określić, czy gra jest warta świeczki. W przypadku toksycznego związku, gdy dochodzi do zdrady, a w jej wyniku rozpadu relacji - tak czy siak, pojawia się bolesne rozstanie. Warto działać zawczasu i sprawdzać, co się dzieje w tym związku, szczególnie kiedy jest to coś złego, nad czym powinniśmy popracować. Na skutek pracy dojdziemy do wniosku, że albo jesteśmy w stanie się dogadać, coś stworzyć i razem budować, albo nie. Jednak, jeśli stwierdzimy, że nie, to będzie decyzja, która jest skutkiem naszej wspólnej pracy, rozmów, naszych rozważań nad związkiem, kiedy już wszystkie alternatywy zostały wyczerpane. Wtedy mamy świadomość, że odchodzimy z czystą kartą, że zrobiliśmy, co mogliśmy, że to nasza wspólna decyzja i odchodzimy, bo tak zadecydowaliśmy, a nie musimy. Zdrada to zawsze będzie ostre cięcie, przejście przez ból, ale oczywiście – lepiej, żeby toksyczny związek się zakończył, niż trwał. Natomiast bardzo często zdarza się tak, że osoba zdradzona już po rozstaniu wcale nie oddycha z ulgą, tylko jeszcze przez długi czas przechodzi swoją żałobę i ponosi konsekwencje tej zdrady. Zdrada bardzo wpływa na osobę zdradzoną. Bardzo często niszczy jej poczucie własnej wartości. W kolejnych relacjach osobie zdradzonej trudniej zaufać, pojawiają się nawet lęki "może mnie też zostawi, może mnie zdradzi?". Nawet może pojawić się tzw. samospełniająca się przepowiednia, że tak bardzo się czegoś obawiamy, tak intensywnie nad tym myślimy, że czasami zupełnie nieświadomie prowokujemy, przyciągamy te nasze obawy. Jak poradzić sobie po zdradzie? Czy zdradę można skutecznie przepracować bez pomocy eksperta? Warto dać sobie czas. Pogodzenie się ze zdradą może przypominać żałobę. Czasami po zdradzie następuje rozstanie, czasami dwoje ludzi zaczyna nad sobą pracować. Ale nawet jeśli dalej chcemy budować relację z osobą, która nas zdradziła, to zawsze to będzie coś nowego. Tamten związek już nie istnieje, straciliśmy go w takiej formie, do jakiej byliśmy przyzwyczajeni, dlatego na początku warto dać sobie chwilę na przeżycie uczuć, które się pojawiają, a nie spychać je pod dywan. Kumulacja emocji, do której doprowadzimy, gromadząc i gromadząc te negatywne uczucia, stworzy pewną bańkę, które kiedyś w bolesny sposób pęknie. Podobnie jak żal po zmarłych - żałoba po utracie też ma swoje etapy. I kiedy dojdziemy już na koniec tego procesu, to w końcu pojawi się akceptacja tego, co się stało. Jednak, kiedy po jakimś czasie nadal tylko siedzimy i płaczemy, nie możemy skupić się na pracy, normalnie funkcjonować, to warto zasięgnąć opinii specjalisty. Każdy w swojej głowie jest w stanie określić, jak sobie radzi. Na początku jest najgorzej i to jest jasne, jednak nasza psychika i ciało jest bardzo mądre, bo daje nam sygnały, wystarczy ich tylko posłuchać. Jeśli coś w nas mówi "już nie daję rady", to nie zgrywajmy chojraka, że sobie poradzimy. Spróbujmy wsłuchać się w siebie i jeśli czujemy tę bezradność po rozstaniu, to warto pójść na tzw. interwencję kryzysową. To nie jest długo trwająca terapia, tylko pomoc psychologiczna nastawiona na konkretny problem w danym momencie. To pomoże nam przeżyć to traumatyczne wydarzenie. Ale jeśli już od rozstania minęło trochę czasu, a my nie dajemy sobie z nim rady nadal, czujemy, że coś tam jeszcze w nas tkwi, to warto rozważyć regularną psychoterapię, na której różne problemy będziemy omawiać ze specjalistą. Jeśli po zdradzie nadal chcemy budować związek, to również warto pójść wspólnie na terapię par. Musimy rozmawiać, otwarcie mówić o swoich potrzebach, oczekiwaniach, zdaniach. Konfrontować się na bieżąco. Związek to też pewien proces, który ma swoją dynamikę, to żywy organizm – w nim cały czas coś się dzieje. Zawsze będą pojawiać się górki i dołki, ale tak długo, jak jest obustronna chęć rozmowy i chęć rozwiązywania czegoś wspólnie, tak długo jest szansa, że wszystko się rozwiąże, pomyślnie i uda się pokonać zaistniałe problemy. Przeczytaj inne artykuły z cyklu #wzwiązku: #wzwiązku. Miłość pochłania bez reszty, więc jak wpływa na nasze zdrowie? #wzwiązku. Socjolożka o presji na związki: Dzisiaj w miłości jest nam trudniej niż naszym rodzicom i dziadkom #wzwiązku. Powrót po rozstaniu. Co warto przemyśleć, jeśli rozważamy powrót do byłego partnera?
Witajcie! Dzisiaj mamy dla was posta dotyczącego kewinkowalczyk. Natalka (bo tak kewin ma właśnie na imię) nie jest niewinną osóbką jak wam się może wydawać : ) Nasza redakcja postanowiła popytać kilka osób właśnie o Natalke. Dostaliśmy sporo informacji, ale jedna szczególnie nas zaciekawiła : ) Otóż nasza gender Natalia zdradzała pana Mrrrr_185. Dowód? Komentarze u Natalki też dają wiele do myślenia. To w końcu kewin z kimś jest? Nasza redakcja już zastanawia się nad jej następną ofiarą. Uważajcie na nią! Chyba, że chcecie być zdradzeni ; ) Nasza Natalka wyglądem również nie zachwyca: Oczy lekko przyćpane, ustka jakieś krzywe ; / To na tyle w dzisiejszym poście ; ) Miłego dnia misie ; *
Autor RE: Cała Prawda o NK bakamama Użytkownik Postów: 6 NowyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 08-07-2008 10:02 To wła¶nie dzięki NK moje małżenstwo rozpadło się na kawalki. Moj m±z na NK odnalazł miło¶ć sprzed lat i po kolku mailach zakochal się w niej na nowo... To miał być portal dla odnowienia przyjazni z przed lat, dla mnie stał się "zabójczym" portalem Autor W¶cibski Go¶ć Nadistota Postów: Bardzo dużo Data rejestracji: Od zawsze Dodane dnia 26-07-2022 13:52 Reklama Góra Autor RE: Cała Prawda o NK rise Użytkownik Postów: 351 PrzyjacielMiejscowo¶ć: Jelenia Góra Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 08-07-2008 10:08 wiesz bakamama, z NK to jest tak, że wszystko jednak zależy od ludzi, którzy z niej korzystaj±. Równie dobrze mógł spotkać j± w poci±gu, autobusie, tramwaju, na plaży podczas wakacji... jednym słowem mówi±c gdziekolwiek. Ale czy wtedy winiłaby¶ PKP za to, że Twój partner spotkał tam star± miło¶ć ? Wiesz, prawda jest taka, że w menu NK jest napisane "znajomi" i ja tak te osoby traktuję. Je¶li kto¶ zamienia "znajomi" na "kochanki" to tak, wtedy to się staje Till Death Autor RE: Cała Prawda o NK abi Użytkownik Postów: 78 Stały bywalec Miejscowo¶ć: SZ-cin Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 08-07-2008 11:30 Rise against, masz rację, że wszystko zalezy od ludzi. Jezlei ktos ma wrodzon± sklonno¶ć do zdrady, to w sprzyjajacej sytuacji ona się uaktywni. Wierze w to, ze ludzie maja gdzie¶ tam w ¶rodku zakodowana ta sklonno¶ć lub nie. To tak jak w tym powiedzeniu" okzaja czyni złodziejm". Jedni wykorzystaj± mozliwo¶ć, inni za nic w swiecie i tyle. Ja wiem, że nie zdradzilabym za nic w swiecie bo tak jestem skonstruowana i tyle. Gdyby nawet lezał obok najprzystojniejszy facet pod słońcem, nie skusiłabym się. ( Przerobione!). Tzn. przed zdrad± męża tak było, bo teraz nie wiem. Jezlei zgrzeszyłabym w tej chwili to wbrew sobie, zupełnie z innych pobudek. Nieraz nawet osoby nie zdaja sobie sprawy, ze mog± zdradzić dopiero własnie wła¶ciwa sytuacja odsłania ta słabo¶ć. (np. NK) Dlatego własnie dla takich ludzi ważne powinny być zasady bo moralno¶ć powinna była wówczas ich obronić a jak i ta jest słaba to wiadomo co dalej. A pożniej sie przypisuje zwi±zek przyczynowo- skutkowy. Ze nieszczesliwy, że zona nie rozumiała, nie dawała tego, owego, ze brakowało, etc. A przyczyna tkwi w tym, ktory zdradził i tyle. Czasami sam nie rozumie dlaczego i doszukuje sie motywów."Przebaczenie jest najtrudniejsz± miło¶ci±." Autor RE: Cała Prawda o NK bakamama Użytkownik Postów: 6 NowyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 08-07-2008 11:38 Wiem, wiem ,że mógł j± spotkać wszędzie...I ze to tylko jego wina, tylko widzisz on był z ni± kilkana¶cie lat temu, jako¶ dziwnie wierzę ( choć może i tutaj jestem naiwna), ze on na prawdę nie szukał kontaktu z ni±, że gdyby nie cholerny portal NK, nigdy by jej nie spotkał ( mieszka bardzo daleko). Nie winię NK, ale może moja historia bedzie przestrog± dla ludzi którzy sa słabi, którzy łatwo ulegaja emocj±. Moze zastanowi± się chwilę nim zaczn± odnawiać kontak z kolejna szkolna miłosci±. Autor RE: Cała Prawda o NK Muminka38 Użytkownik Postów: 95 Stały bywalec Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 08-07-2008 12:33 przez NK moja koleżanka straciła rodziców, ojciec spotkał sie ze swoj± pierwsz± szkoln± miło¶ci± i oszaleli na swoim punkcie, natychmiast rozwód przeprowadzał. Okazało sie ze dawna miło¶c jest samotna rozwódka. M±z mojej innej koleżanki kiedy poszedł na spotkanie tez spotkał pierwsz± miło¶ć, wrócił do domu i pierwsze słowa ze musi zastanowic sie nad swoim życiem. Jak jest teraz nie wiem.. Autor RE: Cała Prawda o NK namad Użytkownik Postów: 14 MałomównyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 08-07-2008 13:37 Co jest z ta NK, mój maz tez zdradził, odnlazla go dawna dziewczyna, doszło do spotkań w realu, zauroczył sie, tak teraz mowi, nie wie co go opętało, a naprawde bylismy dobrana par±. namad Autor RE: Cała Prawda o NK Niesiunia Użytkownik Postów: 708 ExpertMiejscowo¶ć: Lublin Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 08-07-2008 15:41 No wła¶nie, co prawda mój m±ż nie zdradził mnie przez NK, ale przez NK rozpadło sie małżeństwo moich znajomych! I wiecie co, m±ż zdradził żonę z jak±¶ tam star± miło¶ci± ¶wiadomie, ale wcale nie chciał się z żona rozstawać, ale ona powiedziała że to koniec. Ta to dopiero ma mocny charakter! Nie tak jak my że tęsknimy za tymi mężami. Mój dzisiaj wycofał pozew z s±du metropolitarnego! Ta lafirynda się od niego wyprowadza! Twierdzi że nabałaganił w swoim zyciu i chce to naprawić. Ciekawe co będzie dalej...?Życie jest dobre! Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu
fot. Adobe Stock Początkowo nie wierzyłam sąsiadce, gdy mówiła mi o niewłaściwym zachowaniu mojego męża. Ale gdy plotki powtórzyły kolejne osoby... No cóż... Człowiek powinien wierzyć swojemu ślubnemu. Bo jeśli nie jemu, to komu? Oczywiście, taka mądra to ja jestem dopiero teraz, kiedy tamte emocje już dawno za nami. Aż strach pomyśleć, jak to wszystko mogłoby się skończyć – przecież był taki moment, że byłam gotowa rozwieść się z Mariuszem! Wścibska sąsiadka czy coś więcej? Jesteśmy małżeństwem, jakich wiele. Mamy dwoje dzieci, własne – choć kupione na kredyt – mieszkanie, pracujemy oboje w tej samej szkole. Mariusz uczy wychowania fizycznego, a ja plastyki i techniki. Wiadomo, żadne z nas nie zarabia kokosów. To nie Warszawa, tu ludzie zawrotnych karier na jednej transakcji nie robią – takie życie to my sobie możemy najwyżej na filmach pooglądać. Tu człowiek, jak chce żyć na jakim takim poziomie, musi się nieźle narobić. Dlatego Mariusz, oprócz swojego etatu w szkole, popołudniami zdecydował się dorabiać jako instruktor siatkówki dziewcząt w lokalnym klubie sportowym. Może nie były to wielkie pieniądze, ale zawsze... Przyznaję, że te kilka groszy, które dorabiał Mariusz, często ratowało nasz domowy budżet. Nie narzekałam więc, że męża przez większość dnia nie było w domu, i żadne podejrzenia nigdy mi się w głowie nie zalęgły, co też on tam na tej hali treningowej, dzień w dzień z młodymi, atrakcyjnymi dziewczynami, może robić. W końcu nie znałam go od wczoraj. Ale taka spokojna byłam do czasu. Wszystko zaczęło się od jednego niewinnego zdania. Wracałam właśnie z zakupów. Jak dziś pamiętam, że był wietrzny i chłodny dzień, a nasz samochód jak na złość zamiast wzorowo odpalić za pierwszym razem, „krztusił” się i „kasłał” na moje utrapienie i na pośmiewisko sąsiadom pod blokiem. Właśnie w momencie, kiedy po raz kolejny usiłowałam poradzić sobie z niesforną stacyjką, usłyszałam Renię, moją sąsiadkę: – Bez chłopa kłopot, co? Gdyby Mariusz był w domu, pewnie raz dwa by sobie z takim drobiazgiem poradził… Postanowiłam puścić słowa wścibskiej koleżanki mimo uszu. Znałam Renatę ładnych kilka lat, miałyśmy dzieci w podobnym wieku, ale nigdy nie zostałyśmy przyjaciółkami, bo Renia jak na mój gust nadmiernie interesowała się życiem innych ludzi. A już plotkować „co”, „kto” „gdzie” i „z kim” to uwielbiała nad wszelką przyzwoitość! Milczałam więc konsekwentnie, ale Renata nie z tych, których takie milczenie może odwieść od wybadania, co się dzieje za miedzą. Drążyła dalej: – A Mariusz na treningu, tak? – Tak, jak co czwartek – warknęłam, bo tego naprawdę było dla mnie za wiele. „Niech się kobieta zajmie swoim chłopem i swoim domem, a nie mną, moim samochodem i moim mężem!” – złościłam się w duchu. „Zresztą na temat tej jej córeczki też mi się niejedno o uszy obiło! Milena ma dopiero szesnaście lat, toż to dziecko jeszcze, rok starsza od naszej Paulinki, a już „na mieście” się mówi, że jak Renata nie zacznie jej pilnować, to nawet się nie obejrzy, jak babcią zostanie! I wtedy, gdy na chwilę oderwałam myśli od samochodu i pluchy, doleciały do mnie te słowa wścibskiej sąsiadki: – Ja bym na twoim miejscu lepiej się Mariuszowi i tym jego treningom przyjrzała. Ty to taka naiwna nieraz jesteś jak małe dziecko. Ja ci nic nie chcę mówić, Anita, ale chłopu to zawsze jedno w głowie, a moja Milenka też chodzi na te treningi i niejedno mi powtarzała… Mówię ci, po prostu podpytaj męża, czy mu się tam jaka młoda laska nie spodobała. – Co ty opowiadasz, Renata?! – aż mnie zatkało z oburzenia! No bo przyznajcie sami, jest różnica między wścibskimi pytaniami a rzucaniem takich oskarżeń! Renata jednak chyba zorientowała się, że za dużo powiedziała, i postanowiła nabrać wody w usta. – A zresztą, twój chłop, twoja sprawa – rzuciła tylko, kierując się już w stronę swojej klatki – Nie mów mi tylko, że cię nie ostrzegałam – dodała jeszcze na odchodne, uśmiechając się złośliwie. Wzruszyłam ramionami i starałam się jak najprędzej wyrzucić paskudne słowa sąsiadki z pamięci. Trzeba przyznać, nie było to łatwe. No bo znajdźcie mi kobietę, która nie byłaby choć trochę, choć odrobinę o tego swojego ślubnego zazdrosna! Może Mariusz nie jest Mister Universum, ale i ostatni też nie jest. Ćwiczy, to i zbudowany jest porządnie, a to się przecież młodym dziewczynom zawsze podoba. Ubiera się modnie... A ostatnio – no tak, że też nie zwróciłam na to wcześniej uwagi – zaczął wyjątkowo dbać o swój wygląd, nawet zmienił wodę kolońską, na jakiś podobno modny zapach, tłumacząc się tym, że jak się pracuje z młodzieżą, to przecież nie może wyglądać jak dziad! Jakoś mi się to wtedy nie wydawało podejrzane, ale teraz, w świetle tego, co usłyszałam od Renaty, powoli pewne fakty zaczęły mi się układać w jedną całość… Postanowiłam jednak nie zatruwać się próżnymi podejrzeniami. Przecież wiele razy wspólnie z Mariuszem śmialiśmy się z zazdrosnych żon, które przetrząsają mężom kieszenie w poszukiwaniu rzekomych dowodów zdrady! „Młoda dziewczyna? To nie w stylu mojego męża!” – powtarzałam sobie. „Jątrzy ten babsztyl i tyle!”. I pewnie bym sobie dłużej słowami Renaty nie zaprzątała głowy, gdyby nie kolejne wydarzenie, tym razem znacznie bardziej niepokojące. Pewnego dnia nasza córka wróciła ze szkoły wyjątkowo markotna. Miałyśmy dobry kontakt i jeden rzut oka wystarczył mi, żeby stwierdzić, że coś naprawdę złego musiało się stać, skoro Paulina wygląda tak, jakby za chwilę miała się rozpłakać. – Ktoś ci przykrość zrobił, córeczko? – dociekałam, bo nie chciało mi się wierzyć, żeby to „zapowiedziana klasówka z historii” tak przygnębiła moje dziecko. – Powiem ci – „pękła” w końcu Paulina. – Ale obiecaj, że nie powiesz tacie. To jest… to jest takie straszne… Ja się tak strasznie wstydzę… – Co się stało? – spytałam, a na całym ciele czułam już gęsią skórkę, podczas gdy przez głowę w galopującym tempie przebiegały mi najgorsze scenariusze. – Chodzi o tatę – szepnęła Paulina. Nic z tego nie rozumiałam. O tatę?! Mariusza całe dnie nie było w domu, a poza tym Paulina była jego oczkiem w głowie, wiadomo, jak to „córeczka tatusia” – jaki zawód mógł jej sprawić?! – Tata sprawił ci jakąś przykrość? Może coś źle zrozumiałaś? – dociekałam coraz bardziej zdezorientowana. – Nie, mamo, tata nic mi nie zrobił. To chodzi… to chodzi o jego pracę. Dobrze, powiem ci wszystko po kolei – powiedziała szybko, widząc, że coraz mniej rozumiem z jej słów. – Tata prowadzi te treningi siatkówki. No i wiesz, tam chodzą też moje koleżanki, między innymi Milena i Olga… No tak... Niestety nasza córka nie chciała słuchać żadnych ostrzeżeń i wciąż zadawała się z tą całą Mileną, choć ja widziałam na pierwszy rzut oka, że z tej dziewczyny nic dobrego nie będzie. – I co, pewnie to ta cała Milena zrobiła ci przykrość?! Wiedziałam… – nie mogłam się powstrzymać od komentarza. I pewnie mówiłabym dalej, gdyby Paulina nie przerwała mi, wybuchając płaczem: – Ty nic nie rozumiesz, mamo! One mi nic nie zrobiły! One… Olga powiedziała mi w poniedziałek po treningu, że nigdy więcej jej noga nie postanie w hali, bo tata… bo tata ją molestował! Nogi się pode mną ugięły. No wszystkiego bym się spodziewała, ale nie czegoś takiego! – Ale córciu, to jest bardzo poważne oskarżenie, może jej się coś pomyliło, wiesz, że dziewczynki w tym wieku lubią czasem wyolbrzymiać… – Nic jej się nie pomyliło, mamo! – Paulina teraz już płakała na całego. – Olga nie jest takim typem dziewczyny! Skoro mówi, że tata… że ojciec… to jest takie obrzydliwe! Nie chcę go znać! Nie wiedziałam, co powiedzieć. To, co usłyszałam, po prostu nie mieściło mi się w głowie. Jasne, rozumiem, że dorosłemu człowiekowi, facetowi, może podobać się dorosła kobieta. Ba, nie jestem dzieckiem, zdaję sobie sprawę, że niektórzy mężczyźni zdradzają, że miewają romanse – ale żeby coś takiego?! Żeby wykorzystywać zależną od niego dziewczynkę, jego uczennicę, podopieczną, nieletnią… koleżankę córki?! To po prostu nie mieściło mi się w głowie! Jak na szpilkach czekałam na powrót Mariusza z treningu. Na domiar złego mąż jeszcze się spóźniał. Wcześniej nigdy nie zwracałam na to uwagi, czy przychodzi na czas, czy nie – teraz jednak te dwadzieścia minut tylko potwierdziło moje podejrzenia, że coś jest na rzeczy. Paulina siedziała zamknięta w swoim pokoju, a ja nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Momentami miałam wrażenie, że emocje mnie rozniosą! Kiedy Mariusz wszedł do mieszkania, zastał mnie nabuzowaną i gotową w każdej chwili wybuchnąć: – Co masz mi do powiedzenia? – warknęłam zimno od drzwi, jeszcze nim zdążył zdjąć kurtkę. Mariusz spojrzał na mnie zdziwiony: – A my jesteśmy pokłóceni? Co cię, kobieto, dziś napadło? – Może ty mi to powiesz! – byłam tak wściekła, że nawet nie starałam się mówić cicho. – Od kiedy to interesują cię młode dziewczyny, co?! Ty wiesz, stary zboczeńcu, że to jest karalne?! – teraz krzyczałam już na całego. Mariusz stał jak słup soli i wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami: – Anita, ty oszalałaś – powiedział po chwili. – Co ty w ogóle pleciesz? Naoglądałaś się jakichś filmów, czy co? Znajdź sobie inny obiekt, bo ja po całym dniu jestem naprawdę zmęczony i chciałbym… – A czymże to jaśnie pan jest zmęczony? – nie zamierzałam odpuszczać. Jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć i B. – Obłapianiem panienek? – Co ty za głupoty wygadujesz?! Opamiętaj się, Anita, bo naprawdę pomyślę, że brak ci piątej klepki! – widziałam, że Mariusz, jak to mówią, „idzie w zaparte”. O czym ty mówisz kobieto? Owszem, w tym momencie poczułam cień wątpliwości, ale szybko w sobie to uczucie stłumiłam. „Nie ma dymu bez ognia” – buzowało mi w głowie. „Dwie osoby niezależnie od siebie powiedziały mi to samo, w tym jedną była moja córka. Miałabym to zignorować? O nie, zmuszę Mariusza, żeby się w końcu przyznał! A potem – potem mam tylko jedno wyjście – rozwód. Nigdy wcześniej nie brałam pod uwagę takiego zakończenia naszego małżeństwa, ale po tym, co zrobił... – to jest po prostu niewybaczalne! – Wiem wszystko... – postanowiłam zagrać va banque. – Wiem, że molestowałeś Olgę. Masz szczęście, że dziewczyna ci uciekła i nie skończyło się dla ciebie gorzej! Zgniłbyś w więzieniu! – Nikt mi nie uciekał, Anita, opamiętaj się! Znowu ta Olga? W pracy nie mam spokoju, i tu mnie dopadła?! Co za zmora jakaś! O co chodzi tym panienkom?! To na pewno sprawka tej całej Mileny, ona… – Acha! Więc przyznajesz, że znasz te dziewczyny! – czułam, że muszę usiąść, bo jeszcze chwila, a padnę na podłogę jak długa. Moje podejrzenia się potwierdzały. To było przerażające. – Uspokój się na chwilę, to ci wszystko opowiem – Mariusz usiłował objąć mnie ramieniem, ale mu się wywinęłam. Przecież nie będę się obłapiać z człowiekiem… podejrzanym o coś tak obrzydliwego! – Jakoś tak przed feriami pomyślałem, że trzeba przeorganizować naszą drużynę – zaczął opowiadać Mariusz. – Do tej pory było tak, że najstarsze dziewczyny jeździły na wszystkie mecze, wiesz, były takimi trochę gwiazdami. Ale dotarło do mnie, że to niesprawiedliwe, że przecież nie są wcale lepszymi zawodniczkami tylko dlatego, że są starsze. Szczególnie chodziło mi o Milenę i Olgę. No i pewnego popołudnia umówiłem się z nimi w szatni, żeby wytłumaczyć im swoją decyzję… – A ktoś przy tym był? – spytałam zimno, bo już byłam gotowa Mariuszowi uwierzyć, ale niestety, właśnie wtedy pojawił się motyw tej szatni! No bo, powiedzcie mi, jaki dorosły facet umawia się z dwiema nastolatkami, a zapewniam was, że i Olga i Milena są tak zbudowane, że nic im nie brakuje, sam na sam w szatni po zajęciach! No chyba że ma w tym jakiś ukryty cel… – Anita, opamiętaj się, ja nie potrzebuję umawiać się przy świadkach z dziewczynami z mojej własnej drużyny! – Mariusz zaczął tracić cierpliwość. – Mnie właśnie zależało na tym, żeby spotkać się z nimi sam na sam, żeby nie wyciągać tego przy innych dziewczynach i ich dodatkowo nie upokarzać. Niestety – Mariusz skrzywił się lekko – one tego nie doceniły. Podeszły do tego bardzo emocjonalnie. Chyba dotarło do nich, że tak naprawdę wypadają z drużyny. Milena zaczęła płakać. Daję słowo, nie wiedziałem, jak się zachować – dziewczyna sięga mi do ramienia, a płacze jak mała dziewczynka! Ale Olga – Olga zachowała się zupełnie inaczej. Kiedy skończyłem mówić, spojrzałem na nią, a ona ściągnęła usta i wysyczała cicho: „Jeszcze trener tego pożałuje”. Nie potraktowałem jej słów poważnie. Wiesz, jak to w sporcie. Niejednemu zdarza się przekląć czy zagrozić komuś, różnie to bywa w emocjach. Byłem pewien, że smarkatym przejdzie. Niestety, bardzo się pomyliłem. Wyobraź sobie, że po tygodniu dyrektorka szkoły wezwała mnie do gabinetu. Nie chciałem ci nic mówić, może źle wtedy zrobiłem – Mariusz spojrzał na mnie z ukosa. – Ale całą sprawę uważałem za absurd. W tym gabinecie dowiedziałem się, że matki dwóch uczennic… złożyły na mnie oficjalną skargę, że „w nieprzyzwoity sposób odnoszę się do ich córek”. Jak możesz się domyślać, tymi matkami była nasza sąsiadeczka, Renata, i matka tej całej Olgi. Dyrektorka mnie oczywiście przepraszała, jej samej było głupio, że musi zajmować się tak absurdalną sprawą, ale – prawo jest prawem, procedura procedurą. Każdy taki przypadek szkoła musi zbadać, przesłuchać świadków – jednym słowem, dopiero po czasie można stwierdzić, czy nauczyciel jest winny. Oczywiście od razu mogę cię uspokoić – moja sprawa została zbadana, jestem niewinny… Patrzyłam na męża szeroko otwartymi oczami. To on przechodził przez takie piekło i nie pisnął ani słowa?! – Tyle że wiesz, jak to w tym naszym miasteczku – kontynuował Mariusz. – Smród się rozniósł. Tym bardziej, że jak widzisz, te baby nie odpuszczają. Dziwne, że usłyszałaś o tym dopiero teraz. Ja wiele razy od tamtej pory miałem takie sytuacje, że rozmowy w pokoju nauczycielskim cichły, kiedy wchodziłem. Trochę nieprzyjemne, ale wiesz, jaki ja jestem – nie brałem tego aż tak do siebie. Dopóki nie zaczęto wciągać w to ciebie i Pauliny… – Ale przecież my nie możemy tego tak zostawić, Mariusz! – krzyknęłam. – Ja z tym pójdę na policję, trzeba komuś o tym… – No i co powiesz? – Mariusz rozłożył bezradnie ręce. – One są sprytne, Anita. Nie mówią o faktach, tylko: „mówi się”, albo „ludzie mówią”. – Ale one ci szargają opinię, tato – żadne z nas w ferworze rozmowy nie zauważyło, że zapewne od dłuższej chwili stała za nami Paulina. Oczy miała jeszcze zaczerwienione od płaczu, ale widać było, że musiała słyszeć większość wypowiedzi Mariusza, bo była spokojna. – Słyszałam od wielu moich koleżanek, że przestaną przychodzić na treningi, bo „trener lubi dziewczynki”. To obrzydliwe! Jeśli dalej będziesz przymykał na te plotki oczy, stracisz pracę. Mariusz spojrzał na mnie zdumiony, jakby dopiero teraz dotarła do niego powaga sytuacji. – To co my teraz zrobimy? – powiedział bezradnie. A ja – sama jeszcze nie mając sprecyzowanego planu działania – tylko objęłam go współczująco i wyrzucałam sobie w myślach, jak ja mogłam rozważać rozwód z takim wspaniałym człowiekiem! Kolejne dni nie były dla naszej rodziny łatwe, ale teraz, z perspektywy czasu, wiem, że dobrze zrobiliśmy. Najpierw wszyscy – ja, Mariusz i Paulina – poszliśmy porozmawiać z Renatą i matką tej Olgi. Wyobraźcie sobie, że te bezczelne baby wszystkiego się wyparły! Potem Mariusz zapytał przy świadkach Milenę i Olgę, czy kiedykolwiek zrobił im coś, co w jakikolwiek sposób było niewłaściwe. Obie dziewczyny „pękły” i przyznały, że całą historię wymyśliły… To nam wystarczyło. Potem trzeba było tylko wymóc na obu „sprytnych mamuśkach” obietnicę, że czym prędzej przekonają wszystkich, że Mariusz jest doskonałym trenerem i pod jego okiem żadnej dziewczynce nie stanie się krzywda. – Tylko pamiętajcie – dodałam już z własnej inicjatywy, nie bez pewnej satysfakcji – jeśli od kogokolwiek znowu usłyszę insynuacje, że ten pan Mariusz to „coś za dobrze wypełnia swoje obowiązki” albo inne dwuznaczne bzdury w tym stylu – nie będę się długo wahała przed zgłoszeniem sprawy na policję. Zniesławienie to ostatnio często stosowany paragraf. Żadna z kobiet nie odpowiedziała na to ani słowem. Za to ich córki poczerwieniały jeszcze bardziej. Nie chciałabym być wówczas w ich skórze, gdy wróciły do domu! A dla mnie ta cała sytuacja też była pewną nauczką. Teraz już wiem, że powinnam wierzyć mężczyźnie, za którego wyszłam z mąż, a nie jakimś obcym babom – plotkarom! To też może cię zainteresować:Miałam ją za przyjaciółkę, a ona odbiła mi męża i wyrzuciła z mojego własnego domuMoją córkę zabił na pasach pijany kierowca. Część mnie umarła wraz z nią - odtrąciłam wszystkich od siebieWybaczyłam mężowi zdradę. To też moja wina, że musiał iść do innej
Czy powiedzieć przyjacielowi, koledze, znajomemu o tym, że jego dziewczyna, narzeczona, żona go zdradza?Czy powiedzieć chłopakowi, narzeczonemu lub mężowi, mojej kochanki o tym, że ona go ze mną zdradziła?Kiedy powiedzieć drugiemu mężczyźnie, że jego dziewczyna, narzeczona, żona zdradziła go ze mną?Czy powiedzieć chłopakowi, narzeczonemu lub mężowi, mojej kochanki o tym, że ona go ze mną zdradziła?Po co miałbym mówić obcemu dla mnie facetowi o tym, że przez jakiś czas miałem romans z jego dziewczyną, narzeczoną czy żoną?Jakie nieprzyjemne konsekwencje dla Ciebie mogą się wiązać z tym, że powiesz obcemu mężczyźnie o zdradzie?Czy powiedzieć przyjacielowi, koledze, znajomemu o tym, że jego dziewczyna, narzeczona, żona go zdradza?Czy poinformować przyjaciela o tym, że jego kobieta go zdradza?W jaki sposób poinformować przyjaciela o tym, że jego dziewczyna, narzeczona, żona go zdradza? mi – MAŁĄ CZARNĄ Czy powiedzieć chłopakowi, narzeczonemu lub mężowi, mojej kochanki o tym, że ona go ze mną zdradziła? Czego dowiesz się z tego bloga? Czy powiedzieć swojemu przyjacielowi, koledze, znajomemu o tym, że jego dziewczyna, narzeczona, żona go zdradziła? Czy warto mówić chłopakowi, narzeczonemu, mężowi, kochanki o tym, że ona go zdradziła z Tobą? W jaki sposób poinformować przyjaciela, kolegę, znajomego o tym, że jego dziewczyna, narzeczona, żona go zdradziła? Inspiracją do tego bloga był post pewnego chłopaka na grupie związanej z relacjami damsko – męskimi, na której to prosił o radę, ponieważ miał wątpliwości jak postąpić. Inspiracją również były komentarze – rady innych użytkowników tej grupy: Szkoda chłopa i może warto poinformować, bo lepiej o takich rzeczach wiedzieć… Warto poinformować kolesia, że mu się pukało narzeczoną przez kilka miesięcy z troski o jego przyszłe życie z nieodpowiednią kobietą. Tu już jeden miał podobną sytuację do powyższej – jak wynika z jego komentarza. Jednak facet, któremu pukał pannę nie miał odwagi się z nim spotkać i porozmawiać w cztery oczy o pukaniu jego laski. Jak widać nie jest to odosobniony przypadek i pełno jest mężczyzn mających taki dylemat. Znów z tej rady wylewa się troska o przyszłe życie mężczyzny. Jak widać po lajkach – sporo osób uważa, że jest to sensowna rada. Kolejny facet by powiedział zapewne w trosce o przyszłość nieznajomej mu osoby… Tu kolejna rada, aby pobawić się w detektywa w trosce oczywiście o tego nieznajomego. 5 osób lubi to. Mój ulubiony komentarz bredzący coś o męskiej solidarności ponad “suki” :):):) Z rady wylewa się troska o dobro nieznajomego mężczyzny. A Ty co byś zrobił na miejscu tego chłopaka? Poinformowałbyś obcą Tobie osobę o tym, że jego narzeczona go zdradziła właśnie z Tobą? Czy jednak może dałbyś sobie spokój? Napisz w komentarzu jak widzisz to sprawę, a ja napiszę w tym wpisie jak to widać z mojego punktu widzenia – czyli osoby, która była po dwóch stronach barykady. Po dwóch stronach barykady, w których miałem romanse z zajętymi kobietami, które ze mną zdradzały swoich chłopaków, narzeczonych oraz mężów, ale również i ja byłem zdradzany przez jedną z moich ex :):):):), a historię o tym możesz przeczytać w poniższym linku: Jak odzyskać byłą dziewczynę, która odeszła Kiedy powiedzieć drugiemu mężczyźnie, że jego dziewczyna, narzeczona, żona zdradziła go ze mną? Kiedy był powiedział drugiemu facetowi, że jego kobieta go zdradziła i w dodatku ze mną? Powiedziałbym to tylko i wyłącznie w jednej sytuacji. W jakiej? Wtedy kiedy poczułbym się oszukany i wykorzystany. Tylko w takim wypadku. A kiedy mógłbym poczuć się oszukany i wykorzystany w relacjach damsko – męskich? Wtedy kiedy zainwestowałbym swój czas, energię, myśli, serce, duszę w kobietę, która nie poinformowałaby mnie na początku naszej relacji o tym, że ma chłopaka, tylko zrobiłaby to po dłuższym czasie – gdzie zdążyłem już się zaangażować w tą relację lub sam bym to przypadkiem odkrył. Tylko w takich sytuacjach poinformowałbym drugiego faceta o tym, że jego kobieta była przez chwilę nieświadomie również i moją kobietą :):):) A co zrobiłbym w sytuacji w jakiej znalazł się autor tego posta? Czy powiedzieć chłopakowi, narzeczonemu lub mężowi, mojej kochanki o tym, że ona go ze mną zdradziła? Należy sobie zadać w tym miejscu kilka ważnych pytań, a mianowicie takie: Po co miałbym mówić obcemu dla mnie facetowi o tym, że przez jakiś czas miałem romans z jego dziewczyną, narzeczoną czy żoną? Co mi to da, że poinformuję obcego dla mnie mężczyznę, że pukałem mu kobietę? Jaką dla siebie korzyść tym osiągnę? Jakie nieprzyjemne konsekwencje mogą się wiązać z tym, że powiem mu o zdradzie? W powyższym pytaniu chłopak zastanawia się mocno czy kończąc romans z kobietą, który trwał 3 miesiące, nie powiedzieć o tym jej narzeczonemu? Skąd w ogóle wzięło się takie pytanie u niego? To pytanie wzięło się stąd, ponieważ przyszła mu do głowy taka myśl, którą ten chłopak chciał skonsultować z innymi. A czemu taka myśl mu przyszła do głowy? Czemu raptem po 3 miesiącach chce o czymś informować narzeczonego jego kochani, a nie chciał tego zrobić wcześniej np: po kilku dniach czy tygodniach? Czemu raptem teraz? Odpowiedź jest prosta! Ponieważ mamy tu do czynienia z urażoną męską dumą, do czego zapewne autor pytania się nie przyzna. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to kobieta zakończyła pierwsza tą relacje – dlatego kończy się akurat po 3 miesiącach i dlatego taka myśl się pojawiła w jego głowie, którą całe szczęście chciał jeszcze skonsultować i mam nadzieje, że inni użytkownicy grupy wybili mu ten chory pomysł z głowy. Dlaczego kobieta mogła pierwsza zakończyć tą relacje, która trwała 3 miesiące – czyli jakby nie patrzeć spory czas? Ponieważ autorowi powyższego pytania zaczęło na niej zależeć nie jak na kochance, z którą ma seks, ale jak na kobiecie z którą chciał wejść w związek. Niestety ona mogła go nie widzieć w roli życiowego partnera, gdyż znajomość z nią oparta była o seks. Nie ma też co się dziwić jemu, ponieważ tego typu relacje, tak właśnie się kończą. Seks zbliża ludzi do siebie i po pewnym czasie, którejś stronie zaczyna po prostu zależeć i chce czegoś więcej, niż tylko seks. Problem w tym wypadku był taki, że nie było tutaj prawa wzajemności. Co mam na myśli pisząc o prawie wzajemności? Kobieta ma narzeczonego, a autor posta zapewne jest singlem. Co to oznacza? Psychologię inwestycji. Chłopak czy tego chciał czy też nie, inwestował w tą kobietę swój czas, swoje myśli oraz energię, a to sprawiło, że po pewnym czasie zaczęło mu po prostu na niej zależeć. Jest to całkowicie normalne. Tak się dzieje jak człowiek zainwestuje w drugą osobę chociażby tylko swoje myśli, których trochę mogło się nazbierać przez te kilka miesięcy relacji. Kobieta natomiast swoje myśli oraz energię rozdzielała pomiędzy swojego narzeczonego, a tego chłopaka. Jednym słowem inwestowała w tą relację dużo mniej, a to sprawiło, że była również dużo mnie zaangażowana. Prawdopodobnie brała od niego tylko to czego nie dostawała od swojego narzeczonego. Od narzeczonego brała związek, stabilizację, a od autora pytania emocje związane z seksem i sam seks. W taki właśnie sposób zaszufladkowała go jako kochanka, a nie jako partnera i tak też na niego patrzyła. On natomiast patrzył na nią jak na kobietę na związek. Czy w tym momencie istniało również prawo wzajemności? Oczywiście, że nie, bo oboje szukali czegoś innego. Być może z początku traktował ją jako seks przyjaciółkę, ale im dłużej się spotykali, tym mocniej zaczęło mu na niej zależeć, ponieważ skupił się tylko na niej, podczas kiedy ona swoją uwagę jeszcze rozdzielała na narzeczonego, któremu również musiała poświecić czas, przynajmniej po to, aby nie odkrył jej romansu. W normalnej relacji już dawno zostaliby parą, jednak nie w tym przypadku, gdyż to nie jest normalna relacja :):):) Odbijanie zajętej kobiety czy powroty do byłych kobiet, są to najtrudniejsze relacje damsko – męskie jakie tylko są. Czemu? Ponieważ mocno ryją beret. Jak autorowi posta zaczęło na niej zależeć, to zaczęły pojawiać się w nim emocje np: zazdrości czy wkurwienia na to, że mimo wszystko jest od kilku miesięcy ciągle tym drugim, a chciałby być tym pierwszym. Niestety tego typu relacje ryją mocno banię i nie są na dłuższą metę. Umówmy się w ten sposób, że skoro nie udało mu się jej odbić przez 3 miesiące i w ciągu tego czasu być tym pierwszym, to znaczy, że musiało mu czegoś widocznie zabraknąć, albo kobieta nie szukała nowego chłopaka, tylko emocji seksualnych i takie też od niego brała. Jednym słowem kobieta nie widziała go w roli swojego życiowego partnera, tylko kochanka i tak go traktowała, więc nie ma co do niej mieć pretensji kobiety, ponieważ gość wiedział w jaką relację wchodzi i mógł się liczyć z tym jak to się może dla niego skończyć Więcej na ten temat odbijania zajętych kobiet opisałem w poniższym blogu :):):) Jak odbić zajętą kobietę Co się dzieje jak facet zaczyna być zazdrosny o swoją kochankę, która ma chłopaka, narzeczonego czy męża? Co się dzieje jak facet zaczyna się wkurwiać? Zaczyna popełniać błędy, które sprawiają, że kobieta mająca faceta podejmuje decyzję o zakończeniu tej relacji. Jest jej łatwo to zrobić, ponieważ dużo mniej zainwestowała emocji w tą relację, niż facet. Prawdopodobnie również tak właśnie było w tej sytuacji, gdzie koniec, końców wybiera swojego narzeczonego, a kochanka pożegnała i to się mogło chłopakowi nie spodobać. Być może również jej narzeczony mógł zacząć coś podejrzewać, więc momentalnie ucięła tą relację z obawy przed dekonspiracją, a jej decyzja mogła co zrobić? Urazić męską dumę kochanka i sprawić, że do głowy zaczęły przychodzić mu myśli słodkiej zemsty i odegrania się na byłej kochance. Niestety tak to właśnie z boku wyglądało. Dzięki temu ów chłopak mógłby poczuć lekką satysfakcję. Satysfakcję, która będzie leczyła jego EGO. I dlatego pojawiło się takie pytanie, które pochodziło nie z serca, lecz z EGO :):):) Po co miałbym mówić obcemu dla mnie facetowi o tym, że przez jakiś czas miałem romans z jego dziewczyną, narzeczoną czy żoną? No właśnie, po co miałbyś mówić obcemu gościowi o tym, że pukałeś mu kobietę? Nie ma najmniejszego sensu tego mówić, bo po co? Co tym osiągniesz? Poczujesz się lepiej? Poczujesz satysfakcję? Daj spokój, bo to jest śmieszne. Porzuć swoje ego i nie zachowuj się jak gówniarz. Jak się bierzesz za zajętą kobietę i jesteś w pełni świadomy tego, że ma faceta, to musisz liczyć się z tym, że prędzej czy później wasz romans się skończy i może być tak, że mimo wszystko ona wybierze swojego faceta. Twój błąd polegał na tym, że za bardzo przeciągnąłeś tą relacje. 3 miesiące to strasznie dużo na tego typu relacje. W takich relacjach jak ta powyższa, jak poczujesz zazdrość oraz wkurwienie na to, że jesteś ciągle tym drugim, to jest już znak, że pora z nią przystopować i zrobić sobie przerwę, aż ochłonie głowa. Czyli co się robi? Robi się krok w tył i ochładza relacje, aby nie spierdolić czegoś koncertowo, by za jakiś czas ewentualnie ją odswieżyć. W dodatku trzeba utrzymywać prawo wzajemności w inwestycji swojej energii, czasu oraz przede wszystkim myśli o kobiecie. W jaki sposób się to robi? Dla zdrowia psychicznego na każdą kobietę, powinny przypadać inne kobiety w ilości od 3 do 5 :):):):) Godząc się na taką relację i ją w pełni akceptując od samego początku, musisz liczyć się z tym, że ta relacja zryje Ci banię – jeśli jesteś singlem i tylko relacje utrzymujesz z jedną kobietą, która na Twoje nieszczęście – ma chłopaka, narzeczonego, męża. Nie oszukujmy się, ale poniekąd chłopa rozumiem. Sam byłem w takiej sytuacji, gdzie miałem do kobiety pretensje o to, że nie poświęca mi wystarczająco dużo czasu – tyle ile chciałem. Irytowało mnie to mocno. W taki sposób zacząłem popełniać błędy, bo zamiast ewakuować się z tej relacji, kiedy poczułem najmniejszą zazdrość, to ja głupi miałem pretensje o to, że moja kochanka weekend spędza ze swoim chłopakiem, a nie ze mną. I co mi ona odpowiedziała? Co odpowiedziała mi na moje żale? -Przecież wiedziałeś, że mam chłopaka, więc o co Ci chodzi? No właśnie! Wiedziałem, że ma chłopaka, więc albo się ewakuuje z tej relacji jak już mi to mi zaczyna przeszkadzać, albo zamykam mordę i dalej udaję, że jest fajnie. Takim gówniarskim zachowaniem pokażesz nic innego jak to, że jesteś mściwym, szukającym zemsty człowiekiem, dla którego skończyła się ulubiona bajka. Podpierdalanie kobiety do jej faceta, jest nie tylko niedojrzałe, ale również i niepoważne. Zachowaj klasę do samego końca i nie pal mostów z żadną kobietą, tym bardziej w taki frajerski sposób, gdyż sam, na własne życzenie brałeś w tym udział. Być może za jakiś czas ona znów do Ciebie wróci. Może być tak, że mimo wszystko zaraz zerwie z tym facetem, ponieważ skoro go zdradzała z Tobą, to znak, że w jej związku również czegoś jej brakuje i nie jest tam kolorowo. Wychodź z założenia, że dzięki waszej relacji zdobyłeś bardzo mocne doświadczenie w relacjach z kobietami. Jednym słowem czegoś nauczyłeś się o kobietach i ten facet jakby nie patrzeć również się czegoś nauczył dzięki Tobie – jak ma otwarte oczy. Jak nie potrafisz tej sytuacji wziąć na klatę i szukasz w taki sposób słodkiej zemsty na kobiecie – bo tak to wygląda, to Twoją lekcją jest to, żeby już nigdy nie brać się za zajęte kobiety i nie wchodzić z nimi w żadne relacje, tylko na samym wstępie mówić: -Daj znać jak będziesz wolna W wielu komentarzach dających rady temu chłopakowi, przewijała się troska o jej narzeczonego. To mnie najbardziej rozbawiało. Co za hipokryzja :):):) Co za podwójne standardy :):):) Martwić się o przyszłość gościa, któremu pukało się narzeczoną przez 3 miesiące? Śmiech na sali. Typ angażując się w relację z zajętą kobietą nie myślał o jej facecie, ani przez chwilę. Myślał tylko o sobie oraz o tym jak tu by ją odbić. Nie myślał o tym, że może mu być wtedy smutno. Nie myślał o tym, że może mu być z tego powodu przykro. Nie brał pod uwagi tego, że chłopina mógłby się załamać albo co gorsza targnąć z tego powodu na swoje życie. Jednym słowem miał go w dupie, więc dlaczego raptem teraz miałby się o niego troszczyć, mówiąc mu całą prawdę na temat jego związku? Dlaczego raptem teraz miałby pomyśleć o tym człowieku? Dlaczego teraz miałoby interesować go jego życie, które wcześniej miał głęboko w dupie? Wcześniej nie kierował się jego dobrem, to dlaczego teraz miałby się nim kierować? Dlaczego miałby go ostrzegać i o czymkolwiek informować, jak jest to dla niego tym bardziej obcy człowiek? Co go obchodzi jego przyszłe małżeństwo? To problem tego człowieka, że wziął sobie taką kobietę na przyszłą żonę. COŚ dzieje się po COŚ. I może ten związek ma się w przyszłości sam rozpaść tylko po to, aby on się sam czegoś nauczył? Jakby kierował się dobrem tego człowieka, a nie urażonym EGO, to by poinformował go już na początku tej relacji, że miłość jego życia zdradza go z nim, a nie po 3 miesiącach intensywnego rżnięcia :):):). Zresztą najlepszą rzeczą jaką może zrobić ten chłopak w tym momencie, to całkowicie odpuścić tą relacji i wycofać się z niej bez słowa. I to należy zrobić. ODPUŚCIĆ i pójść dalej swoją drogą, wyciągając z tej relacji lekcje, które przełożą się na Twoje doświadczenie z kobietami, a nie bawić się w jakieś mściwe podpierdalanie kobiety do jej faceta, pod płaszczykiem zatroskania o jego przyszłość czy wyimaginowanej męskiej solidarności :):):), kiedy to wcześniej z pełną premedytacją przyprawiało mu się rogi i chciało rozbić związek – korzystając z okazji, że pojawił się w nim kryzys. Jakie nieprzyjemne konsekwencje dla Ciebie mogą się wiązać z tym, że powiesz obcemu mężczyźnie o zdradzie? Konsekwencje mogą wiązać się z reakcją faceta na tą informację. Nie wiesz jak może zareagować, a zareagować może różnie. Może Ci podziękować, albo dać w mordę. Tak czy owak może Ci przybyć nowa osoba, która nie będzie życzyć Ci dobrze i z którą od tego momentu możesz się użerać przez długie lata. Jak nie będzie to facet, to na bank będzie to Twoja ex kochanka, której tak naprawdę dobrze nie znasz i nie wiesz do czego wkurwiona może być zdolna. Dlatego też dla świętego spokoju dałbym sobie siana i o niczym, nikogo nie informował, a EGO w tym wypadku schował do kieszeni i poszedł swoją drogą, a im krzyż na drogę. Nie wiem czy wiesz, ale takim sposobem możesz umocnić ich związek na zasadzie takiej, że wina pójdzie cała na Ciebie :):):) I jak było u nich chujowo, tak będzie dzięki Tobie lepiej :):):) Chyba, że w taki sposób chcesz pomóc, no to ok :):):) Nie wiesz do czego może być zdolna wkurwiona kobieta :):):) Tym bardziej jak mieszkasz w małym mieście, to możesz to odczuć i Twoja opinia na tym ucierpi :):):) Potem będziesz miał problem z poznaniem jakiejś kobiety, bo będzie się za Tobą ciągnęła fama człowieka, który nie potrafi dotrzymać dyskrecji i rozbija związki. Kobiety będą znały Cię ze słyszenia, że nie warto jest z Tobą się zadawać, bo jesteś mściwą paplą. Więcej o tym możesz przeczytać w poniższym blogu: Kim dla niej jestem? Jestem mężczyzną, o którym kobieta coś słyszała Jak widzisz więcej jest minusów, niż plusów tej całej sytuacji, więc myślę, że będziesz wiedział co zrobić jak znajdziesz się w podobnej sytuacji co autor pytania i będziesz miał podobne myśli co on – czy powiedzieć chłopakowi, narzeczonemu, mężowi kochanki, że ona go zdradza? Tak jest w przypadku obcej dla nas osoby, a co w przypadku naszego przyjaciela, kolegi, znajomego? Co w przypadku kiedy wiemy, że dziewczyna, narzeczona, żona, naszego przyjaciela, kolegi, znajomego zdradza go z innym facetem i my o tym wiemy? Mówić mu to czy może nie? Jeśli tak, to w jaki sposób to zrobić? Czy powiedzieć przyjacielowi, koledze, znajomemu o tym, że jego dziewczyna, narzeczona, żona go zdradza? W tym konkretnym przypadku sprawa się dużo bardziej komplikuje, ponieważ mamy do czynienia nie z obcym człowiekiem, który dla nas jest obojętny, lecz z naszym przyjacielem, kolegą czy znajomym, którego zdradza jego dziewczyna, narzeczona lub żona i my o tym wiemy. Nie będę rozpisywał się na temat sytuacji, kiedy to kolega puka żonę kolegi, bo to chyba oczywiste, że tak się nie robi. Opiszę sytuację, w której wiemy, że nasz przyjaciel, kolega czy znajomy jest zdradzany przez swoją kobietę i zastanawiamy się nad tym, czy mu o tym powiedzieć czy jednak udawać, że nic nie wiemy na ten temat. W tym momencie możemy mieć jakieś wyrzuty sumienia i poczucie winy, że wiemy o czymś ważnym o czym nie wie nasz przyjaciel, kolega, znajomy. Mała rada! Jak chcesz, aby żyło Ci się łatwiej na tym świecie, to musisz umieć kontrolować wyrzuty sumienia i poczucie winy, ponieważ najczęściej jest tak, że przez nie coś zrobimy wbrew sobie. To nie Twój problem, że wiesz o tym, że ktoś puka żonę Twojego kolegi. To problem Twojego kolegi, że on o tym nie wie, a powinien to pierwszy zauważyć, że w jego związku dzieje się coś złego. Osobiście nie wpierdalam się w żadne związki. Jeśli nikt mnie nie pyta o radę, to jej nie udzielam – nawet moim kolegom, mimo że gołym okiem widzę ich błędy jakie popełniają. Nie robię tego, ponieważ wiem, że zazwyczaj i tak nie posłuchają. Nawet nie słucham ich żali związanych z problemami związkowymi. Po prostu szkoda mi czasu oraz energii na to. Dlatego też jakbym wiedział, że mojego kolegę czy znajomego panna robi na boku, to raczej nie powiedziałbym mu tego, tylko udawałbym, że nic nie wiem na ten temat. Czemu bym się tak zachował? Zachowałbym się tak z kilku powodów. Po pierwsze… Miałem kiedyś już podobną sytuację, w której kolegi związek wisiał na włosku. A skoro tak, to oczywiście byłem jego spowiednikiem i przy litrach lejącego się alkoholu wysłuchiwałem historii jego związku i udzielałem mu rad oraz wskazówek, do których oczywiście się nie stosował. Ogólnie odradzałem mu związek z tą dziewczyną, pocieszałem i robiłem co mogłem, aby postawić go na nogi i wybić mu ją z głowy. Pewnego razu będąc na randce w mieście oddalonym o 30 km od mojego miasta, zupełnie przypadkiem przed jedną z knajp przyłapałem ówczesną dziewczynę mojego kolegi z innym facetem jak szła za rękę i się całowała. Co więc zrobiłem? Niezwłocznie poinformowałem mojego kolegę o tym fakcie. Co on zrobił? Niby mi podziękował, ale po kilku tygodniach znów się zszedł ze swoją dziewczyną, pomimo jakby nie patrzeć – zdrady z jej strony. I co się potem działo? Koleś przestał się do mnie odzywać, a ja zostałem wrogiem numer 1 ich związku. Ona go nakręciła na mnie. Powodem miały być moje SMS-y pisane do niego, w których to niby ją obrażałem nazywając szmatą po tej sytuacji jaką widziałem. Oczywiście on SMS-ów nie wykasował i ona wszystko czytała. Całą naszą korespondencję. Do dziś się nie odzywamy do siebie i tak z przyjaciela stałem się dla niego wrogiem. Jak będziesz wpierdalał się w związek, to może być tak, że oni się zejdą, a Ty i tak zostaniesz wrogiem numer 1. Kobieta Ci tego nie zapomni, a jej facet? A jej facet będzie pod jej butem i nawet nie będzie się wychylał :):):) Kiedyś kolega pokłócił się z żoną publicznie, a ja stanąłem po jego stronie. I co się potem działo? Oni się pogodzili, ale on miał zakaz zbliżania się do mnie pod groźbą zakończenia związku. Nic do mnie nie miał, ale nie mógł pantofel utrzymywać ze mną kontaktu, ponieważ nie życzyła sobie tego żona z którą i tak się rozstał. I jak się rozstał to gdzie skierował pierwsze kroki? Oczywiście, że do mnie pisząc mi skamlące wiadomości: -Stary, Martyna odeszła! Ratuj, bo nie wytrzymuję! Tak mi napisał cham pierdolony. Właśnie w taki sposób. Tak jak gdyby nigdy nic, po latach, żebym stawiał go na nogi, bo on nie daje rady. Odpisałem mu: -Chuj mnie to obchodzi Tak się traci kolegów :):):):) Po drugie… Po co mam mówić koledze czy znajomemu, że jest zdradzany, jak istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że może w to nie uwierzyć. Kiedyś kolega powiedział mi, że moja ex może mnie zdradzać. Co ja zrobiłem? Wyśmiałem go! Nie dochodziło do mnie, że może być to prawda. Przecież ona taka nie jest. A co wyszło na końcu? Na końcu wyszło, że każdy wiedział o tym, że moja ex spotyka się z moim kolegą z pracy, ale nikt mnie o tym nie informował, a ja o wszystkim dowiedziałem się i tak ostatni. Po trzecie… Kiedy facet jest zdradzany, to właśnie w tej chwili dostaje lekcję od życia. Właśnie w tej chwili dostaje bezcenne doświadczenie jeśli chodzi o relacje z kobietami. Mimo iż będzie to brutalna lekcja, to w końcowym rozrachunku wyjdzie mu to na dobre. Jeśli mężczyzna nie dostrzega tego, że w jego związku dzieje się coś złego, a jego kobieta się od niego oddala oraz tego, że jego kobieta zachowuje się trochę dziwnie, to widocznie potrzebuje dostać taką brutalną lekcję od życia, by w końcu się czegoś nauczyć. Po co mu mam dawać rybę – prawdę, wyłożoną na tacy, w którą i tak może nie uwierzyć, a ucierpieć na tym może tylko nasza znajomość? Dawać wędkę nie rybę! Skoro mężczyzna nie dostrzega w zachowaniu kobiety, że coś z jego związkiem dzieje się nie tak i może być zdradzanym, to znaczy, że jest ślepy na znaki na niebie i ziemi mówiące, że jest walony w rogi. Jeśli on tego nie dostrzeże, to jaki jest sens informowania go o tym wprost? Tylko dlatego, że jest moim kolegą bądź znajomym? Ogarnięty facet bardzo szybko zauważy, że może być zdradzany i nie trzeba będzie o tym go informować. Zauważy to, gdyż ma doświadczenie z kobietami i wie kiedy psuje się związek i może pojawić się zdrada. Takiej wiedzy nie ma tylko osoba, która nie ma żadnego doświadczenia z kobietami, a skoro tak, to właśnie w taki sposób je nabywa. Coś dzieje się po coś i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Potem jak prawda wyjdzie na jaw, a prędzej czy później tak się stanie, to mu się wtedy wszystko poskłada w głowie w jedną całość, tak jak miało to miejsce w moim przypadku i właśnie to będzie jego życiową lekcją, która da mu to doświadczenie. Co z tego jakbym mu wprost o tym powiedział? I tak by nie uwierzył i niczego się nie nauczył. Facet sam ma do tego dojść. Facet ma sam dojść do prawdy. Nie ma w tym wypadku dróg na skróty. Jeśli nie dojdzie, to znaczy, że nie jest też gotowy na prawdę. Chcesz wiedzieć jak rozpoznać zdradę? Jak rozpoznać zdradę – 16 sposobów Czy poinformować przyjaciela o tym, że jego kobieta go zdradza? Tak! Tylko w jednym przypadku to bym zrobił. Jeśli zawdzięczałbym drugiej osobie na tyle mocno, że z wdzięczności postawiłbym na szali naszą przyjaźń dla jego dobra. W jaki sposób poinformować przyjaciela o tym, że jego dziewczyna, narzeczona, żona go zdradza? Porozmawiałbym najpierw z jego dziewczyną i powiedziałbym, że wiem o tym, że zdradziła mojego przyjaciela. Dałbym jej ultimatum, że na razie jeszcze mu tego nie powiem. Ma ona sama go o tym poinformować odchodząc od niego, a jak nie chce odchodzić, to ma zakończyć związek z kochankiem i spróbować porozmawiać z moim przyjacielem o ich związku i ewentualnie go wspólnie naprawić. Potem bym porozmawiał z nim, dając mu do myślenia czy aby przypadkiem w jego związku jest wszystko OK. Bardziej stawiałbym się w roli mediatora, niż podpierdalacza, ponieważ to nie jest też tak, że kobieta nagle zdradza z byle powodu. A Ty co byś zrobił? Jakbyś to rozegrał? Napisz w komentarzu! Jak podoba Ci się to co robię i chcesz mnie wesprzeć, ponieważ daję Ci do myślenia, to możesz przelać mi na piwo lub kawę klikając w poniższy link: Postaw mi – MAŁĄ CZARNĄ Będzie na wsparcie strony, domeny, serwera, moją motywację do dalszego pisania oraz autoresponder :):):)
Autor Cała Prawda o NK Deleted_User User deleted! Postów: 0 NowyMiejscowo¶ć: nowhere Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-07-2008 14:41 SUPER !!!! Facet niesamowity,włozył wiele trudu by zrobić sondaż i pięknie podsumował.. Zapraszam do poczytania.. Brawa dla go¶cia!!! user has been deleted! Autor W¶cibski Go¶ć Nadistota Postów: Bardzo dużo Data rejestracji: Od zawsze Dodane dnia 26-07-2022 13:52 Reklama Góra Autor RE: Cała Prawda o NK bob-bob Użytkownik Postów: 997 ExpertMiejscowo¶ć: Gdynia Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-07-2008 18:36 Ilonko, dzięki za link. No ciekawe, wygl±da na to, że ostatecznie zatarły się różnice między mężczyznami a kobietami. Płakać czy się cieszyć? Autor RE: Cała Prawda o NK Deleted_User User deleted! Postów: 0 NowyMiejscowo¶ć: nowhere Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-07-2008 19:06 Ja sie popłakałam własnei w dosłownym słowa znaczeniuThis user has been deleted! Autor RE: Cała Prawda o NK ewik Użytkownik Postów: 28 MałomównyMiejscowo¶ć: mazowieckie Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-07-2008 20:42 Brawo projekt super,ale nie ma się co dziwić,że my zdradzeni musimy przeżywać niewierno¶ć partnera ,skoro jest tyle chętnych do w dzisiejszych czasach już nie wiedz± co znaczy milo¶c i wierno¶ bardzo boli,czy to s± istoty my¶l±ce,czy maszynki do sexu? Autor RE: Cała Prawda o NK bob-bob Użytkownik Postów: 997 ExpertMiejscowo¶ć: Gdynia Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-07-2008 23:13 Ewik, konkurencja działa ożywczo na jako¶ć, monopole się raczej nie sprawdzaj±. Zawsze dobrze jest mieć poczucie konkurencji, bo to przeciwdziała marazmowi zwi±zku. Być może to szokuj±co brzmi, ale je¶li przyjmiemy, że to się tyczy obojga partnerów, to może nie jest tak Ľle, że powoli zwi±zek przestaje wygl±dać, jakby kto¶ miał kogo¶ na własno¶ć bezwarunkowo i do końca życia. Bo zwykle po jakim¶ czasie przestaje się starać. Ja się dziwię czemu innemu, do tej pory byłem przekonany, że kobieta raczej potrzebuje zbudowania zwi±zku emocjonalnego do jakiej¶ zażyło¶ci intymnej. A tu się raczej okazuje, że kobieta zmienia się ostatnimi czasy bardzo szybko w kierunku zajęcia do tej pory czysto męskiej roli. Może to i dobrze, bo w efekcie może zwi±zki stan± się bardziej wyrównane. Autor RE: Cała Prawda o NK finka Użytkownik Postów: 898 ExpertPomógł: 1 Data rejestracji: Dodane dnia 05-07-2008 23:42 Bob...od wieków zawsze były takie kobiety, które nie potrzebowały zwi±zku emocjonalnego aby przej¶ć do tej zażyło¶ci więc proszę nie ciesz się tak niekontrolowane emocje zawsze robi± z człowieka idiotę więc nie trać okazji aby milczeć. Autor RE: Cała Prawda o NK bob-bob Użytkownik Postów: 997 ExpertMiejscowo¶ć: Gdynia Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 05-07-2008 23:51 Finko, ale nie masz wrażenia po NK, że jest jakby tego więcej? Że to (procent) jednak się zwiększa? Rozmawiali¶my w innym w±tku o nabywaniu przez kobietę modelu "księcia". A je¶li to (to zachowanie na NK) to jest efekt innego modelu? Bo wiesz, ja się zastanawiam, jak ja bym wychowywał córkę. I, to może szokować, ale chciałbym, żeby potrafiła szybko wchodzić i kończyć zwi±zki. I jasno komunikować się z drug± stron±. Je¶li teraz sporo facetów w znacznie większym stopniu uczestniczy w wychowywaniu swoich dzieci, to może to jest efekt. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu
cała prawda o zdradzie