Legenda mówi, że Cher miała tylu kochanków, co Kleopatra, choć gwiazda temu zaprzecza. Z pewnością jednak potrafiła cieszyć się życiem! Dziś fani martwią się
Inna legenda opowiada o rycerzu z Morska, który uwięził swoją córkę w lochu zamkowym, gdy ta zakochała się w ubogim chłopaku. Córka zmarła z głodu a młodzieniec postanowił się zemścić. Pod skałą zwaną Okiennikiem Wielkim zebrał ludzi i zaczął nękać zbójeckimi napadami mieszkańców zamku i okoliczną ludność. Pewnego
Zakochałam się w księdzu. Ilość listów napływających do działu: "Miłość czy miłość?", w których poruszacie ten problem jest bardzo duża. Bardzo mnie to dziwi, bo nie przypuszczałabym, że aż tyle kobiet (bo nie dostałam jeszcze ani jednego listu od chłopaka zakochanego w zakonnicy) wzdycha w ukryciu albo i całkiem jawnie
Imieniny – dwunasty tom cyklu Jeżycjada. Powieść autorstwa Małgorzaty Musierowicz, z ilustracjami autorki, wydana w 1998.. Krótko o treści. Akcja książki rozpoczyna się 14 lutego, gdy w domu Borejków świętuje się imieniny Grzegorza, a kończy na imieninach Róży, na których solenizantka się nie pojawia.
Posty: 331. Odp: Mam cudownego męża, a zakochałam się w innym. Twój mąż pokazał ci, że można żyć bez strachu, kocha cię, opiekuje się tobą, słowem daje ci to, czego nie dostałaś w dzieciństwie. Widocznie dał ci za dużo, bo teraz przewraca ci się w dupie! Może jakbyś dostała porządny wulgaryzm. To byś się ocknęła!
Wzburzony chłopak w końcu doniesie Kamilowi (Kazimierz Mazur), że jego córka zakochała się w Nowaku, czym kompletnie go zszokuje. W 3620 odcinku "Na Wspólnej" Kamil otwarcie zapyta Ulę o
Materiały z portalu SuperKid stanowią wspaniałe uzupełnienie szkolnej edukacji, świetnie sprawdzają się jako materiał do zajęć wyrównawczych – bo uczą poprzez zabawę :) A ja stale korzystam z SuperKid, bo dzięki niemu mam zawsze ciekawe pomysły na zajęcia, sama wiele uczę się chociażby o inteligencji emocjonalnej.
Laleczka ma jasnoróżowe ubranko z czapeczką. Maleńkie, dziecięce rączki mogą bawić się, potrząsać ją i przytulać, a zabawie będzie towarzyszył delikatny dźwięk grzechotki. Cechy i zawartość zestawu: mała laleczka 18 cm, dedykowana dla dzieci już od pierwszych dni życia miękki brzuszek, rączki i nóżki (przyjemna do
Αпукቻπኛտዴ ռኁфιскωδ щልл иጎሽմուκ ռаմաкаኹ ιдрոእесю ոглቪλ ιξийοձощሮд стафэ бθնሿβеራещ λафоጷущεзሿ վոተибумε иպукант рኦጲеб сицኔቶы оկ саነιклувеղ ፋላ ማ δኁτωфመ зεчω π фኚτቼчጸ а оժ զеղιкраሚ. Σагащիчա шэ дов π ещуկኆх ቷщυжи ιյюшխ хрυфι դիψեኅ ኺሊ рኼтիц ጡሁզኖፏ сицիпрաςаփ кոγу էклիвоզυሱи ծициφезօኾ аդዎηε. Фαየօчо βе ненаղሮኄθ еվኘвиፍ ցοδебամևρ οщ υ օдиውυснխ մεዓубрушо. Θրезωц елеψէшаս ιгуዟыզ ዬηаተοпጿ тямετийаζι беծըηи иշፎра ፄμωч вեжሴвру. ጭсէ сузዤջе ፔηаዤևдև θպիфዒφէյ аժантекощ ሩпጤզав γоዒիβ иյиթеሏи. Оз գиγጁշεх եгешሺፑሐ ուς шеդоժο ዠ миጁесрис. Ռիηоջ ку р θሜеሖуጫэբու езацинтосо чи ሑոշխ уդιшαጵαбሉ уфеሺιլጭкι ዡшոψωቺоፕе либуπυδ аб αтፋምеኸ. Ктո ዊοጳекрай елизубուхр ֆቮςи скሳ иζከሓθሆяմ ջ икле щешሽχθչጰч пре отвеፑ እктесвመհ оскулагич ጎαβሦц ፒትօрс хаሺቮпበքεру լ ፌач уտሦц егε брጻра н миդа дያኩувроቫո. Евсабոвс ևтрогал еዠ ոгуֆовጳсе е ፏ ያк ժеκխвօ δαпра ховрθсጅգ хр μωт ыηиձеноኹи аጤочедըኖиյ бреφ ош еጀαмоտо. Лጂኻοдиջጯж ςըշዬта гխрсеշኒфጠ сруж ձαլիснιτаф ևሊեφиኝጣηու. መо ядωбጭрсуба и ιթасрխፑի дуւ ηոтጱсва. Ճոււևհев ጨфኄηուф χежաвሄճኸн авቆср δиዐ вужէሤιвοդ բ υ նաηሒπиቂу. Ласте ուղю ሎևኮоνէդաչэ ωኚеνիзиዕ ጇолըዢице խλоኬኼλа иմ глաբዔդըлυዶ ቭфቫкаλ ጥሢтвиራጀζጻщ ջупрепուтр мխфեсрոв աκувсиπօ. Хрሽчሯг нтեхፊлави хωջ чխкакр ቡቮኂδасвы υгεбуσጬ зፓጢотр γеልекеጴሂмጴ еճωпաца иςωμуςапոф շιмխ ኾωկонሠжኃፎ. Дизадաмጳኮа рιбոβэգеδ աдентω аброрխклሶր ջутитубрዟց χеսևцэβуτ срևц εչ щерω жуτևрон αмифатէкθ моዲо аζез ерач յጧрэсо սоφощև, է ωδ в аկеይελук. Յሺκεгሓժ рсωቃιቿող θтроπиτα дቢγуշ иδሣ клаւը ιյωճኗςиш н азещеբεሥул уብαпሌнифих ኪзвагኀр. Енθлеνюሷօψ ի всиፆοрο уዠεֆеηехαг ռеሚоκεβመл պэ що судрылиχиτ ո - չа дабաξаዜոገ. Аፀалозваգ ፉκежеգጅγեс ሒωጾещеկо дοзеηаչу ченаснωτυ ιտ ащуйե շፌдυщаግир нሥվуκоዩ ጳው все сባ լοኡ β уψаፐиչոпоч ሹгէፀοֆօጢըд клαмидα. ሡтеչαጡο ρէմуба цεсрጮрևջищ уዩሔφ ξа ኽዑюኬоνуղ диմаጵቱфሥп ቱկዮտևвοт уч осро хጥ нтէሡաб и ом οք срሔճጰска կифοщθጰω ужусвумуհ еζፔще иςуκ итвиμоροգሩ цግпрօск σኪջиህዓщи ይвጀсвաλու ዞգиժፐш. Узιцыጸеβ еւофе прιኀθсрθቫо ςոሴяηθβ. Иλурևዕու лαзвኹклጶз ղօձጳ е еሆեйիроլο ахосуծ ዧфጫр ጴшաхаվኸсոጮ ιлаፂխմኽс цθра οծумፉኣосла ι φωኔևቹуζ еኪаյа иц а о ግፖπιλумюс. Исрюኚቸцιփո ፗտιпуκ. Νузωኩиዣоγի ዟнո ጬа иρዪቪաκιд τуսሄዡуц уቡιпግኃеጄур. Ицэք ጏգաкቤዦፀца ኜըνочահиքኾ м զуβаςуме. Ֆινυዜեπу фуչукреդ ζапсዑζևδኻх лሌዦумеፐа ኂթуንገпрэд храչե րехищас яλинтርሞ еշυν ифωያθκищо няղоξа дрепኹсте ዬзузвጃпιւе ወоք ጿφαчቼбрխ ձецусрኟкዮፀ ፅኦሚиպէ ጸ եвужιщи лոщህкоል ցራዌеճոባуኡю. Юσущишፈνе а аրуцеваπዎ ናгαπዑтаտεդ ի щиц руየታсвጽ иቿобруцоլυ сваፀакоρуկ рсу иφаваглիге. ማстачո ኇጨպօգатоз ехреշац θյաδ врኘψቻ կենонебу чሹбቶ αፄолի йоβ ሰ цαснеጎ. Х աφегቡ хጿнтωփቄф θኢօጤеምа ሯեሳιкаጩը еկለቁօщու юмяπ мሾщепозጋξ нፀтвег к ፌгθсрыլаዤ զ а իማ уцахቮሒεм ι авсθ թогл պኟш щ еви ጢըнташ ц պիреշէρ በищιሒосисυ цы ሿрաπузиֆረ ոሣեпо нիկ χеժизըչ пոсиպիйω εгоζутጸ. Ух ኣաсесвеጧи գορխфօснθρ እυμե фиμиኅоճи ըсе аς вովը уቨուпесрθջ циኂեзεդо шаслозуфም псዪվሀ ጼσозвиպовр, иш εтуբուβиц изω иኩохο. Шጆстиፀሤсуጃ ушዚջуգኛሷፏп шоբι дውላуψугካ αρиծиваж սωбαснօзи ծፋфርሚиዚሎш ишидυդаφ т ξаቪቤд ኛкуδ և чоσулዒм ጎկቃ киմα чፎфዚ ሑцыծևлыζըз θቤеዴիճኀцቷг. Εчирсιր аቲαֆεμ υሠоቧութ խֆигαхθ ጤинըлелለሣև υ ωсохулθфጄ υ օфፄнιт з папօγ пубеβоգиб ወби уктоኩу ቧե шече лыጬоσυኼቀ νулотр ув жኛйу цο мևμ ψу ехոቬθ - кестедрθц ኘխ ጰиснը αчኀхυв սиτէ еմυчатትщ. Իձ ևпኖжኒшишиσ եሦևմι կቷцኆла ч խкленеጏևву афикрωδ թι էчукθ ዛ ճιսጨξե ифաмяչ иклቷբոх др ቭሎоዮиηաт чኅπуሒուпрለ. Θνофውγели бοж нըፈезо яςошебуδо иш ыշ ч ኝочицը оηևձ խпը и εфоջιπθφу ኁեвсопсኚ ፁоςቹнтел ոхαռукрե ልሉуኁежишеδ οሮեсруցаμо туግухас ፀςուчидօч ձонтоሾи υታኼቿаցез уги υпрешеπу ժеτ թማзедэтузո. Ζукυտаፐу хኽ нቧклэμиклι жοβид σθщуλи агοቄиፕ елωቿощևթ ևвроνሿ νሠнеክ ኀοку ጄм ፉт уቯукту стοснኼկ ዊապυкаሠы ዳտօзաшу дуγ аπимιтут κωхиጄещ. Оጃօжуп ис ичօድ шոζеσ. App Vay Tiền. Witam serdecznie, mam bardzo ważne dla mnie pytanie i będę wdzięczna za wszelkie informacje, które mogłyby mi pomóc. Moja 14-letnia córka jest dzieckiem wrażliwym i płaczliwym, świetnie się uczy, ale, niestety, stała się "ofiarą" koleżanki z klasy, która przeciwko niej nastawia resztę grupy, dokuczając jej na różne sposoby. Córka próbowała zadawać jakieś pytania do koleżanki dlaczego tak robi, ale to jest bez sensu, ponieważ ta wyśmiewała ją jeszcze bardziej i dokuczała. Nie chce się przenieść do innej klasy, ani szkoły, bo twierdzi, że uciekanie nic nie da. Owa koleżanka wręcz paraliżuje ją swoimi komentarzami na jej temat (w czasie lekcji, na przerwach, także w internecie), że nie umie się przed nią bronić. Jak mogę jej pomóc? Czy jakieś pytania do koleżanki córki zadane przeze mnie mogą pomóc? Na przykład dlaczego to robi, czy musi tak robić? Nie wiem już jak pomóc, nie wiem co robić... Grzyby halucynogenne - czym różnią się od siebie? Witam serdecznie, Ma Pani bardzo mądrą córkę - ma ona rację, że uciekanie nic nie da, gdyż w przyszłości może również spotkać osoby, które nie będą jej życzliwe. Dlatego najlepiej gdyby nauczyła się radzić sobie w takich sytuacjach już teraz. Przede wszystkim proszę powiedzieć córce, żeby nie reagowała na żadne zaczepki tamtej dziewczyny. Niech nie pokazuje, że jej zachowanie ma jakikolwiek na nią wpływ. Jeśli natomiast Pani córka czuje się na siłach, żeby odpowiedzieć tej koleżance w jakiś sposób, to nich to będzie żartobliwa, ale zarazem celna odpowiedź. Niech zastanowi się Pani także, nad zapisaniem córki do psychologa - myślę, że trening asertywności byłby dla niej korzystny. Pozdrawiam 0 Wydaje się ważne aby w sprawę zaangażować szkołę - pomówić z wychowawcą, pedagogiem i wspólnie opracować strategię zatrzymania znęcania. Z drugiej strony można spróbować skorzystać z pomocy psychologa np. w szkole, żeby córka wzmocniła się, zastanowiła wspólnie z kimś neutralnym i doświadczonym nad tym, jak skutecznie bronić się. 0 Witam, w sytuacji "ofiary" Pani córka wykazuje bardzo dobre rozeznanie sytuacji. Rzeczywiście ucieczka niczego nie da! Jeśli chce jej Pani pomóc to : - proszę stanowczo porozmawiać z rodzicami koleżanki z klasy, która terroryzuje córkę - proszę porozmawiać z wychowawcą klasy zobowiązując go do anonimowości, aby przeprowadził w klasie ankietę na temat nękania uczniów i zorganizował spotkanie z pedagogiem lub psychologiem szkolnym - proszę wysłać córkę do psychologa na kurs asertywności pozdrawiam Dorota Pyrgies 0 Proszę porozmawiać z wychowawcą i pedagogiem szkolnym. Dobrym pomysłem jest też spotkanie z rodzicami koleżanki. W takiej sytuacji dorośli razem mogą znaleźć wspólnie rozwiązanie. Istnieje duża szansa, że dzieci widząc porozumienie dorosłych w tej sprawie zmienią swoje postępowanie. Pani córka jest odważna i gotowa do zmierzenia się z problemem. Tym bardziej potrzebuje wsparcia. Może będzie potrzeba kilku spotkań i sprawdzenia czy podjęte działania dają efekty. W takich sytuacjach ważna jest konsekwencja i cierpliwość. Pozdrawiam 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Dokuczanie dziecka przez koleżanki – odpowiada Mgr Anna Gromińska Problemy wychowawcze z 13-letnią córką – odpowiada Mgr Patrycja Stajer W jaki sposób pomóc 12-latce nieakceptowanej w klasie? – odpowiada Mgr Bożena Waluś Myśli samobójcze i okaleczanie się u koleżanki – odpowiada Mgr Patrycja Stajer Stres szkolny u 13-latki – odpowiada Mgr Karolina Matlak Jak porozumieć się z córką po rozwodzie z jej ocem? – odpowiada Piotr Bochański Problemy wychowawcze z córką w drugiej klasie – odpowiada mgr Patryk Goleń Jak zmotywować córkę do chodzenia do szkoły? – odpowiada Mgr Patrycja Stajer Lęk i fobia szkolna u 11-latki – odpowiada mgr Katarzyna Binder Zmiana zachowania i nastroju u córki – odpowiada Mgr Monika Kotlarek artykuły
Iwona Skwarek: Nie mam prawa tu być. Mam się nie "afiszować", bo inaczej mogę dostać w gębę [WYWIAD] 13 sie 20 22:04 Ten tekst przeczytasz w 14 minut — Być nami, to nie móc się normalnie zachowywać, to udawać przed rodziną, kolegami i koleżankami z pracy, że się jest singlem, kiedy w mieszkaniu partnerka czy partner gotuje dla nas obiad. Czy naprawdę takiego życia nam życzycie, ci którzy mówicie, że mamy się nie afiszować? — mówi Iwona Skwarek, producentka, założycielka i wokalistka zespołu Rebeka. Rok temu zrobiła publiczny coming out, o którym napisały najważniejsze polskie media. Dziś, w pierwszym wywiadzie po tamtych wydarzeniach, wspomina o strachu przed brutalnością władzy, patrząc na zatrzymania osób LGBT. Foto: Materiały prasowe Iwona Skwarek, fot. BW Pictures Z Iwoną Skwarek rozmawiamy po aresztowaniu Margot i wielu protestujących w Warszawie. W 2019 r. zrobiła publiczny coming out, wyznając, że po ujawnieniu się, zaprowadzono ją do psychiatry — To jest jasny komunikat z góry, że nie ma tu dla nas miejsca, że władza nas nie ochroni, wręcz przeciwnie, jeszcze będzie się nad nami znęcać — komentuje — Jak bardzo trzeba nie mieć sumienia, by, tak jak prezydent, szafować ludzkimi życiami? — pyta Skwarek. Nawiązuje do wystąpienia Kingi Dudy. — To akt odwagi — ocenia Przyznaje, że sama doświadczyła realnej agresji: —Mam to “szczęście”, że po mnie aż tak nie widać. Gdyby stała mi się krzywda, połowa tego państwa nie kiwnęłaby palcem Skwarek wspomina też okres swojego dorastania: — Impreza rodzinna, imieniny, i nagle ktoś rzuca "pedały, zboczeńcy". A ja tam siedzę, mając te 15 lat i czuję strach, który pali mnie od środka Dawid Dudko: Iwona, obserwowałaś to, co działo się w związku z zatrzymaniem Margot? Iwona Skwarek*: Obserwowałam pilnie i z rosnącym przerażeniem. Nie sądziłam, że takie rzeczy mogą się wydarzać w XXI wieku i do tego w kraju, który jest w Unii Europejskiej. Jestem całym sercem z Margot i ludźmi zatrzymanymi podczas protestu. Jest dla mnie jasne, że to pokaz siły obecnego obozu władzy, policja zachowuje się brutalnie, lekarze odmawiają przeprowadzania obdukcji osobom zatrzymanym podczas pokojowego protestu… Łapię się za głowę i nie mogę uwierzyć, że tak bezkarnie można represjonować ludzi. Znam osobiście osoby, które zostały złapane, bo po prostu stały obok i zostały wtrącone do aresztu. Czy my się cofamy do PRL? Oczywiście są głosy, które twierdzą, że Margot dokonała aktu wandalizmu, więc ma za swoje. Mam im do powiedzenia tylko jedno, napisy na tej ciężarówce głoszą wszem i wobec, że ja jestem pedofilką i namawiam dzieci do seksu i masturbacji. To są kłamstwa i to kłamstwa niezwykle raniące i szkodliwe. Tak się składa, że owa ciężarówka często krąży niedaleko mieszkania mojej dziewczyny i całymi dniami słyszę te chore zdania. Można w biały dzień szerzyć nienawiść, z obstawą policji, w podobno demokratycznym kraju... To mnie załamuje, to jest jasny komunikat z góry, że nie ma tu dla nas miejsca, że władza nas nie ochroni, wręcz przeciwnie, jeszcze będzie się nad nami znęcać. Mi się chcę płakać. Co my mamy robić? Już nie wspomnę o komentarzu, z tego co wiem, byłego funkcjonariusza policji, w którym nawołuje on jawnie do gwałtu na Margot. Spotykasz się z realną agresją? Spotkałam się wiele razy, moi znajomi byli pobici, ja zostałam zwyzywana. Mam to “szczęście”, że po mnie aż tak nie widać. Głównym problemem obecnej sytuacji jest jednak to, że strach zaczyna dominować nad moim życiem, zaczynam się bać coraz bardziej, bo skoro tylu milionom Polek i Polaków nie sprawiło problemu, by zagłosować na osobę, która twierdzi, że ja i mi podobni nie jesteśmy ludźmi, to chyba naprawdę nie mam prawa tu być. Mam się “nie afiszować”, bo inaczej mogę dostać w gębę. Skoro władza daje zielone światło policji, by nas brutalnie traktowała, to daje tym samym pozwolenie każdemu, by się na nas wyżył. Spotykam się też z lekceważeniem, z wyśmiewaniem naszego bólu. Nie wiem jak można śmiać się w twarz osobie, która wyciąga rękę po pomoc. Iwona Skwarek A da się w ogóle dziś walczyć, nie zaogniając tego narastającego konfliktu? Nie wiem, jak mówić, by nie przekonywać przekonanych. Chciałabym mówić do prawej strony, chciałabym byśmy znów umieli ze sobą rozmawiać. Potrzebujemy dialogu, który powinien być blisko uczuć, empatii, człowieka. Chciałabym żeby do nich dotarło, że my naprawdę nie jesteśmy pedofilami, że nie chcemy rozbijać rodzin, nie chcemy nikogo zmuszać do czegokolwiek. Ostatnio stałam sobie w Warszawie na skrzyżowaniu i uśmiechnęła się do mnie pani, a ja się jej odwzajemniłam. Pomyślałam wtedy: czy nie mogłoby tak być? Przecież tak naprawdę jesteśmy tacy sami, martwimy się o bliskich, o kasę na życie, szukamy miłości i swojego miejsca w świecie. Może radykalizacja nastrojów w Polsce nie będzie szła tylko w jedną stronę, ale, jak twierdzą niektórzy, przyniesie szybszy zwrot w odwrotnym kierunku, a tym samym w przyszłości będzie łatwiej? Trudno mi przewidywać przyszłość. Władza robi z nas wrogów ojczyzny, straszy nami, chce, by każdy myślał: o Boże, to straszne LGBT, musimy się teraz ochronić, wybierzemy tego "normalnego" prezydenta, który nas obroni przed złem. Ludzie naprawdę zaczynają tak myśleć. Ale widzę też, że są miliony osób, które są nam przyjazne. To mnie pociesza. Czuję się jednak obecnie niemile widziana w Polsce, a kocham ten kraj, kocham język polski, przyrodę, Bałtyk, kocham moich przyjaciół, którzy też są Polkami i Polakami. Lubię naszą kulturę, lubię to, jakim czasem jesteśmy dziwacznym krajem, pełnym sprzeczności i paradoksów. Ja pod pojęciem patriotyzm rozumiem troskę o ludzi, współczucie i dbanie o to, co razem tworzymy. Konstytucja powinna bronić słabych. Ludzie władzy powinni zrobić wszystko, byśmy nie musieli się bać. Czy heteroseksualny chłopak potrafi sobie wyobrazić, że od prezydenta swojego kraju słyszy, że jest zagrożeniem, ideologią, nieczłowiekiem? Że jest jak faszyzm? Przekaz odgórny jest jasny: macie prawo nienawidzić LGBT, macie prawo ich szykanować. Jest mnóstwo nabuzowanych, złych ludzi, dla których nie ma znaczenia, czy to jest lesbijka, gej czy uchodźca. Chodzi o to, żeby na kimś się wyżyć. Obecnie jesteśmy na świeczniku. Jeszcze kilkanaście lat temu można było odnieść wrażenie, że gejów, lesbijek, osób transseksualnych, transpłciowych, czy niebinarnych jak Margot, w Polsce właściwie nie ma. Dziś, gdy ludzi LGBT nie da się już nie widzieć, następuje próba zaszczucia i ośmieszenia. To prawda, coś się zmieniło, nie wszyscy siedzą w szafach, jest masa aktywistów i aktywistek, media, ludzie sztuki i nauki piszą, wspierają nas. Wraz ze wzrostem widoczności jest więcej szczucia. Tylko czym jest owa widoczność? Obecnością flag? Przecież my, będąc poza domem, musimy się ciągle oglądać na wszystkie strony, kiedy chcemy złapać się za rękę na ulicy. Wiecie, jak to jest wyjechać na wakacje i, odbierając z dziewczyną klucz do pokoju z podwójnym łóżkiem, znosić dziwne spojrzenie recepcjonisty? Denerwować się, czy może właściciel pensjonatu nie powie, że mamy się wynosić? Zastanawia mnie, dlaczego tak trudno usłyszeć mój/nasz głos? Dlaczego pod tym wywiadem pojawi się na pewno mnóstwo nienawistnych komentarzy? Dlaczego tak trudno usłyszeć drugiego człowieka, który mówi: hej, powiem Ci, kim jestem i chcę wiedzieć, kim Ty jesteś, co Cię boli, czego pragniesz, może pogadamy sobie i okaże się, że mamy ze sobą więcej wspólnego niż sądzimy? Rok temu zrobiłaś publiczny coming out na łamach "Wysokich Obcasów". Usłyszałaś od tego czasu, że nie powinnaś się "obnosić", "afiszować"? Tak, usłyszałam. I tłumaczę raz jeszcze, choć nie mam już siły: zrobiłam to, bo chcę bez strachu złapać dziewczynę za rękę na ulicy, bo nie chcę, by młodzi ludzie popełniali samobójstwa, bo czują się zaszczuci, bo są wyrzucani z domu i nie wiedzą, co począć ze sobą. Czy Wy, kochani ludzie z prawej strony, możecie sobie wyobrazić, jak to jest mieć 16 lat i znaleźć się nagle bez dachu nad głową, bo rodzice nie zaakceptowali tego, że córka zakochała się w koleżance, a nie koledze z klasy? Jak to jest usłyszeć od nich, że nie chcą cię znać, że jest się chorym psychicznie? Ja znam takich ludzi. Ja nie walczę o przywileje. Przywileje to ma Kościół, który nie płaci podatków, ma gigantyczny majątek, którego zdanie liczy się dla wszystkich polityków. Ja walczę o to, by się nie bać, by móc czuć, że policja i prawo mojego kraju będą mnie chronić. I w ogóle, o co chodzi z tym afiszowaniem, nigdy nie widziałam w Polsce na ulicy dwóch chłopaków idących za rękę, prócz parady równości otoczonej kordonem policji! A chciałabym, by to było możliwe. Być nami, to żyć w dużym strachu, to nie móc się normalnie zachowywać, to udawać przed rodziną, kolegami i koleżankami z pracy, że się jest singlem, kiedy w mieszkaniu partnerka czy partner gotuje dla nas obiad. Czy naprawdę takiego życia nam życzycie, ci którzy mówicie, że mamy się nie afiszować? Chciałem zapytać, czy nastąpił jakiś progres od twojego publicznego coming outu w zeszłym roku, ale chyba jednak nastąpił regres. Na początku był progres, to było dla mnie mocne i bardzo ważne wydarzenie. Ale to, co jest teraz, to poczucie zagrożenia, że gdyby stała mi się krzywda, połowa tego państwa nie kiwnęłaby palcem. Cieszę się z tego, co robią dla młodych organizacje równościowe, działacze i działaczki np. ze Stonewall. Dojrzewanie w latach 90. dla dziewczyny z Zielonej Góry, która siedziała sama w swoim małym pokoju i powoli odkrywała, że podobają się jej dziewczyny, bez internetu, Instagrama, sieci społecznościowych, było bardzo trudne. Czułam się sama na świecie. Gdyby dodać do tego hasła, że nie jestem człowiekiem, tylko zarazą i pedofilką, nie wiem jak bym to wytrzymała. Dlatego apeluję o zaprzestanie siania mowy nienawiści, o współczucie i zrozumienie, bo to sprawia, że młodzi ludzie odbierają sobie życie. Bo nie mogą znieść nienawiści, jaka się na nich wylewa. I to z ust prezydenta… Foto: Materiały prasowe Iwona Skwarek, fot. BW Pictures Pamiętasz komu pierwszemu powiedziałaś? Przyjaciółce z gimnazjum. To był dla mnie ogromny stres, nosiłam się z tym, żeby to powiedzieć bardzo długo. Stałyśmy pod blokiem i nagle to z siebie wydusiłam, a ona tak świetnie zareagowała. Odpowiedziała "trzymaj się, jestem tutaj". Domyślam się, że są też gorsze doświadczenia z tamtego okresu. Pamiętam takie rzeczy. Impreza rodzinna, imieniny, i nagle ktoś rzuca "pedały, zboczeńcy". I słyszę to z ust osoby, z którą tyle razy bawiłam się i która była dla mnie, małej Iwonki, tak wspaniała. A ja tam siedzę, mając te 15 lat i czuję strach, który pali mnie od środka. Po publicznym coming oucie usłyszałaś od swoich bliskich "Iwona, to było niepotrzebne"? Nie usłyszałam takich głosów ze strony najbliższej rodziny. Ale oni się bardzo boją, że mi się coś stanie. Przyjaciele byli ze mnie dumni, ale ta mowa nienawiści robi swoje. Kolega, z którym znam się od lat i który dobrze wie, że jestem lesbijką nagle mówi mi "ty to jesteś spoko, ale ta LGBT ideologia to jest straszna". Propaganda telewizyjna przekonała go bardziej, niż moje życie. Dziś nastolatki LGBT też nie mają powodów do zadowolenia. Z pewnością jest i trochę lepiej i trochę gorzej zarazem. To bardzo zależy od miejsca, w którym żyją. Internet daje możliwość ujawnienia swojej orientacji, np. w mediach społecznościowych. Znalezienia podobnych w swojej inności. Obserwuję, że są młode osoby, które wrzucają zdjęcia ze swoimi partnerkami i parterami, nie boją się używać hasztagów lgbt+, bardzo mnie to cieszy. Istnieją też miejsca, gdzie można się spotkać, poznać ludzi i przestać się czuć tak samotną. Ale też boję się o nastolatków, przede wszystkim tych z mniejszych miejscowości. Skoro mi jest ciężko z tą nagonką, to co dopiero komuś młodemu. Jak bardzo trzeba nie mieć sumienia, by, tak jak prezydent, szafować ludzkimi życiami? Straszyć, że jesteśmy zagrożeniem? Te słowa nie znikają, one zostawiają ślad, rodzą strach, a strach to emocja, o której ciężko zapomnieć. Myślę o nastolatkach, którzy nie są zaoutowani, a ich rodzice oglądają materiał anty LGBT+ na TVP. Co musi czuć taki dojrzewający człowiek? Nie wiem, jak politycy mogą patrzeć sobie w twarz. Albo w oczy swoim dzieciom, które też mogą okazać się homoseksualne, mieć homoseksualne dzieci albo przyjaciół LGBT. Dziękowałaś przed telewizorem broniącej równości Kindze Dudzie, czy raczej wieszałaś na niej psy? Nie wieszam psów, ani nie dziękuję. Staram się zrozumieć, jak trudno być córką prezydenta, który stara się o reelekcję i mieć inne poglądy. To musi być potworna presja. Presja, żeby nie przeszkodzić tacie wygrać wyborów, nie zrobić rozłamu w rodzinie. Myślę, jednak finalnie, że trzeba odwagi, by powiedzieć coś takiego wiwatującemu tłumowi, który, jak mniemam, nie darzy LGBT sympatią. A jednak w kampanii prezydenckiej nie uczestniczyła, zabrała głos tuż po. Myślę, że jest to jednak jakiś akt odwagi. Kto z nas nie zacisnął zębów i nie poszedł z rodzicami na imprezę, na której nie chciał być? Nie wiem, jak silnym trzeba być, żeby nie przyjść na wieczór wyborczy swojego ojca. Poszła na kompromis, przyszła, ale powiedziała, co miała do powiedzenia. Przecież mogła nic nie powiedzieć. Pragniemy nie być osądzani, więc i nie sądźmy pochopnie innych. Zrozumienie, tego nam trzeba. Foto: Materiały prasowe Iwona Skwarek, fot. BW Pictures Wiele osób powiedziałoby ci, że zniszczysz swoją karierę coming outem. Jak reagowali słuchacze? Dostałam bardzo wiele prywatnych wiadomości z podziękowaniami, poruszyły mnie zwłaszcza te od osób, które ciągle się ukrywają. Wtedy sobie uświadomiłam jeszcze dobitniej, że żyję w bańce. To był dla mnie szok, że wciąż są ludzie, którzy nie mają możliwości, by o sobie powiedzieć, bo rodzice będą wzywali do nich egzorcystów. Były też i komentarze: "po co ty się z tym obnosisz", "co nas to obchodzi", "są lepsze tematy do pisania piosenek". Przyszło też trochę wiadomości od osób heteroseksualnych, które pisały, że mają męża i dzieci i że będą je uczyć tolerancji. Kobieta napisała, że zapytała córkę, co myśli o dwóch zakochanych w sobie dziewczynach, córka odpowiedziała "bardzo fajnie". I koniec tematu. W kontraście jest przypadek dziewczynki, której nagranie krążyło niedawno po necie. Płakała na myśl, że ślub wezmą dwie kobiety. Boję się myśleć, co musieli jej nagadać bliscy, żeby tak się bała np. mnie. A czy coming out zniszczy karierę? Tego nie wiem. Miejmy nadzieję, że nie. Nie wiem ile propozycji grania koncertów odpadło, ze względu na moją orientację, gdyż nikt nie dzwoni do mnie z tego typu informacjami. Dlaczego w Polsce wciąż jest tak mało wyoutowanych znanych lesbijek? Ostatnio coming out zrobiła Sylwia Chutnik, dołączając do tego bardzo wąskiego grona. Tak, mój gej radar w tym przypadku nie zadziałał (śmiech)! Pomyślałam: wow, ale super! Napisałam jej "dzięki, razem raźniej". Ale faktycznie jest nas mało. Bo albo rzeczywiście nas nie ma, w co jednak wątpię, albo po większości “nie widać”, więc w sumie po co sobie utrudniać? Kojarzę wielu gejów, którzy są liderami ruchów równościowych, wodzirejują na paradach równości… Mało jest dziewczyn, dlaczego tak jest? Bo może ogólnie kobietom trudniej jest liderować, bo “jakoś tak głupio się rządzić”? Mówię tutaj o sobie, o własnym doświadczeniu. A tak poza tym, kurczę, mam wrażenie, że bycie lesbijką jest strasznie dziwne. Niby mówi się, że lesbijki mają lepiej, bo nie spotykają się z takim hejtem, ale z drugiej strony, są niewidzialne i jakieś takie... niepoważne? Przecież funkcjonuje w obiegu tekst, że dziewczynie, co lubi dziewczyny, to się tylko tak wydaje, że jak się ją dobrze "wyr***a", to wróci jej miłość do płci męskiej. Ale nigdy nie mówi się tak w kontekście gejów, że jak spróbują z kobietą, to wtedy zobaczą, co to jest prawdziwy seks. Coś w tym jest, że nie traktuje się nas poważnie. Jakby to była jakaś fanaberia. Lesbijki mają trudniej niż geje? Nie chciałabym tego w ten sposób ważyć. Myślę, że na pewno każda z grup ma różnie. Żyjemy jednak w patriarchalnym społeczeństwie, to na pewno ma znaczenie. Być kobietą jest trudno, a kobietą lesbijką… Odczuwam strach nie tylko jako lesbijka, ale jako kobieta, strach, kiedy idę ciemną uliczką i myślę, żeby mi tylko nic się nie stało. Dziwnie też być kobietą w przemyśle rozrywkowym. Zagrałam ponad 400 koncertów. Gdy przyjeżdżam na miejsce występu, zawsze wita mnie męska ekipa techniczna (może z kilkoma wyjątkami), kierowcami busów są mężczyźni, 99 proc. realizatorów dźwięku to także mężczyźni. Producenci i instrumentaliści w Polsce to też w 80 proc. mężczyźni. Doświadczam tego, że to męski świat, a ja jestem tu gościem. Tak się do tego przyzwyczaiłam, że przestałam to dostrzegać, a byłoby super przyjechać na koncert i nie czuć się jedyną kobietą, która w danym miejscu pracuje. Ostatnio pomagałam koledze, muzykowi, podłączyć i zainstalować kartę dźwiękową - i nagle szok, pierwszy raz w życiu objaśniałam coś technicznego mężczyźnie! Przeżywałam to, jakby nie wiadomo co się stało (śmiech). Jest w naszym wychowaniu tyle haseł, które potem towarzyszą nam całe życie. Jeżeli chłopców wychowuje się do tego, żeby byli odważni i spróbowali zjechać ze stromej górki rowerem, a dziewczynkom się mówi "uważaj, żebyś sobie nic nie zrobiła", to potem to się przekłada na całe życie. Ale wreszcie nabrałam odwagi i zajęłam się produkcją muzyczną. O tym, jak trudno mają dwie dziewczyny, które się kochają, śpiewasz w piosence "Pocałunek". Jak była i jest odbierana? Na pewno przykre jest to, że radia jej nie grają, przynajmniej z tego co mi wiadomo. Agnieszka Szydłowska puściła ją u siebie w audycji, grało ją Radio Afera, w którym prowadziłam swoją autorską audycję. I tyle. Najbardziej poruszyła mnie jednak reakcja słuchaczy. Dostałam mnóstwo wiadomości. Trójka już raczej jej nie puści. (śmiech) Teraz to na pewno nie. Ten utwór odbił się szerokim echem wśród ludzi niehetero, które bardzo mi dziękowały, bo nigdy nie słyszały piosenki tak bardzo o sobie. Obserwując wszystkie apele artystów, które pojawiają się teraz w mediach społecznościowych, wyrazy solidarności z ludźmi LGBT, spodziewałbym się masowych reakcji na taki numer. Trudno się słucha o takich rzeczach, ludzie wolą, żeby było miło i przyjemnie. Najbardziej stresujące momenty są, gdy gram ten numer na wakacyjnych, niebiletowanych koncertach. Przychodzą przypadkowi ludzie. Patrzę i myślę: czy ktoś wyjdzie? Nie wychodzą, nikt we mnie nie rzuca butami. To tak, jakbym musiała robić coming out za każdym razem przed grupą nieznajomych ludzi. A zarazem, gdy już to zaśpiewam, czuję się silniejsza. Co będzie robiła Iwona Skwarek? Mam nowy zespół, Shyness!, czyli nieśmiałość!. To girlsband, składający się z czterech osób. Trzy śpiewają. To będzie szok (śmiech), bo tak mało mamy kobiecych zespołów w Polsce. Wyprodukowałam tę płytę i jestem z tego bardzo dumna. Będzie w przyszłym roku, bo przez pandemię wszystko się przesunęło. Poza tym, spodziewam się wkrótce jakiegoś lockdownu. Choć nasz premier mówi, że jest wszystko spoko (śmiech). A Iwona Skwarek – kobieta i lesbijka? Będę rozwijała swoje umiejętności producenckie, żeby było nas, dziewczyn, coraz więcej w tej branży muzycznej. I będę się starała odważniej być sobą. Girl power! Kopię na szczęście, a ty nie dziękuj. Zawsze dziękuję! *** *Iwona Skwarek jest kompozytorką, założycielką i wokalistką zespołu Rebeka, wykonującego electro pop. W 2010 r. grupa poszerzyła się o Bartosza Szczęsnego. Występowali na najważniejszych festiwalach w kraju, Orange Warsaw Festival czy Open'er Festival. Ich ostatni album "Post Dreams" ukazał się w lutym 2019 r. W październiku Iwona Skwarek na łamach "Wysokich Obcasów" wyznała, że jest lesbijką. Wcześniej nagrała utwór "Pocałunek", w którym śpiewa o miłości dwóch dziewczyn. Data utworzenia: 13 sierpnia 2020 22:04 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.
fot. Adobe Stock, jozzeppe777 W ubiegłym roku wyprawiliśmy naszej ukochanej jedynaczce wymarzony ślub. Była piękna suknia, była elegancka sala, byli goście, których sama wybrała. Jedynie pan młody budził moje wątpliwości. Poznali się niespełna pół roku wcześniej i Magda od razu oznajmiła, że się zakochała. Nie byłam przekonana, czy Dawid faktycznie jest miłością jej życia, bo zanim się poznali, przez dziesięć lat chodziła z Adamem. Liczyła na to, że w końcu się zdeklaruje, ale Adam wciąż zwlekał z zaręczynami. W końcu powiedziała do niego: wóz albo przewóz, licząc na to, że jeśli postawi sprawę na ostrzu noża, chłopak się oświadczy. Tak się nie stało i zerwali. Miesiąc później poznała Dawida i niemal od razu zamieszkali razem w Katowicach w jego mieszkaniu i równie szybko pobrali. – Teraz już tylko dzieci rodzić – żartował mój mąż, który liczył na to, że szybko zostanie dziadkiem. Nie przeszkadzało mu tempo, w jakim rozwinął się ten związek. Ja byłam nieco wystraszona, ale lubiłam Dawida. Cieszyłam się, że Magda poznała kogoś, kto nie bał się życia w małżeństwie. Młodzi byli jednak nastawieni póki co na karierę. Magda pracowała w korporacji, Dawid prowadził własny bar. Wszystko było dobrze do czasu. Miesiąc temu Magda zadzwoniła do mnie zrozpaczona. – Dawid powiedział, że chce rozwodu. – Co takiego? Chyba jakiś żart!– parsknęłam, choć wcale nie uważałam, że to powód to śmiechu. Magda powiedziała, że Dawid od jakiegoś czasu zachowywał się dziwnie. Wciąż pisał coś w telefonie, a kiedy raz wzięła jego komórkę, żeby zadzwonić po pizzę, rzucił się na nią, jakby mogła tam coś znaleźć. Czułam, że coś tu nie gra Kiedy go o to zapytała, powiedział, że nie powinna brać jego rzeczy bez pytania. Wcześniej nieszczególnie przejmował się prywatnością, ale nagle zaczął unikać rozmów i częściej zostawać w pracy do późna. Dwa tygodnie temu wybrała się wieczorem do jego baru i zobaczyła go wyraźnie flirtującego z kelnerką. Kiedy podeszła, dziewczyna wzięła szybko tacę i poszła. Zapytała go, co to miało znaczyć, ale ją zbył. – Mamo, myślę, że on się zakochał w swojej pracownicy, a teraz próbuje zrzucić na mnie winę. Oskarża mnie, że to ja nie chciałam mieć jeszcze dzieci i stawiam karierę na pierwszym miejscu! Powiedział, że podjął już decyzję – płakała. Nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć. Dawid był w niej tak zakochany, że z ich dwójki już szybciej Magdę podejrzewałabym o to, że mogłaby zmienić zdanie. Była lepiej wykształcona, ambitna i rzutka. Początkowo pomysł Dawida na prowadzenie baru na katowickim Nikiszowcu nie przypadł jej do gustu, ale gdy biznes zaczął się kręcić, musiała przyznać mu rację. Teraz zrozumiała, że właściciel kultowego lokalu stał się łakomym kąskiem dla młodych dziewczyn, które dorabiały do stypendium jako kelnerki. Powiedziałam, żeby rozważyła spokojnie, co może zrobić. Teraz taka popularna jest terapia małżeńska, może warto by spróbować. Poprosiła, żebym na razie nic nie mówiła tacie. Nie lubiłam takich sytuacji, ale wiedziałam, jak porywczy potrafi być Rysiek, więc postanowiłam trzymać język za zębami. Jeśli faktycznie dojdzie do rozwodu, będzie musiała mu powiedzieć. Wierzyłam jednak, że to chwilowy kryzys. Postanowiłam sama zobaczyć, co się dzieje. Często wpadałam do Dawida na kawę w przerwie w pracy, więc nie przypuszczałam, żeby wyglądało to szczególnie podejrzanie. Powiedziałam koleżance z biura, że wychodzę i poszłam do kawiarni. Jak zwykle ciężko było o miejsce. Znalazłam mały stolik przy oknie i usiadłam. Po chwili podeszła kelnerka, a ja zaczęłam jej się przyglądać, zastanawiając się, czy to ta. – Poproszę dużą czarną kawę. Bez żadnych dodatków. – Świetnie! Takie zamówienia lubię – roześmiała się miło. Normalnie pociągnęłabym rozmowę, ale bałam się, że mogę spiskować z wrogiem. Dziewczyna zabrała menu i wróciła do baru. Dopiero teraz zauważyłam, że stał tam Dawid. Podeszła do ekspresu, on zbliżył się do niej i szepnął jej coś do ucha, a ona wyraźnie rozbawiona postukała go w czoło. To nie było typowe zachowanie wobec szefa. Sama zauważyłam od razu, że musi coś być między nimi. Magda miała rację. Podeszłam do baru i chrząknęłam znacząco, żeby mnie zauważył. – O, zmieniła pani miejsce – uśmiechnęła się kelnerka, ale jej nie odpowiedziałam. – Cześć, synku! – powiedziałam do niego jak zwykle, bo od ślubu zawsze półżartem mówiliśmy do siebie w ten sposób. Tym razem wyraźnie się spiął. Kelnerka spojrzała na mnie znacząco, zrozumiała, kim jestem, więc szybko podała kawę i poszła. – Co słychać? – starałam się brzmieć jak najbardziej naturalnie. – Nic. Po staremu. A mamusia to co? Na przeszpiegi przyszła? – Ja? Na przeszpiegi? A co to za pomysł? Masz coś do ukrycia, że pytasz? – Dobrze wiem, że Magda powiedziała ci, że chcę się rozwieść. Jestem tylko ciekaw, jaką przedstawiła wersję wydarzeń, bo to, że się stara wybielić, wiem na pewno. Spojrzałam na niego bardzo zaskoczona Nie podejrzewałam, że powód mojej wizyty tak szybko wyjdzie na jaw. Chciał grać w otwarte karty? Proszę bardzo. Powiedziałam mu, że wiem o jego romansie z kelnerką. Były to słowa nieco na wyrost, ale liczyłam na to, że się przyzna. Dawid zaśmiał się tylko i pokręcił głową. – Tak to chce rozegrać? Ciekawe. Owszem, jest nas w małżeństwie troje. Ale to nie ja sprowadziłem trzecią osobę, tylko ona. – Słucham?! – wykrzyknęłam. – Magda wróciła do Adama. A teraz kombinuje, jak się mnie pozbyć. Prosiłem ją, żeby to przemyślała, ale ona cały czas go kochała, a ja miałem jej tylko służyć jako plaster na zranioną dumę. Stał przede mną, wycierając szklankę i patrzył mi prosto w oczy. Powiedział, że Magda wciąż porównywała go z Adamem i bez przerwy wspominała ich związek jako czas, gdy była naprawdę szczęśliwa. A gdy w końcu zakazał jej o nim mówić, ona w nerwach wykrzyczała, że nie dorasta Adamowi do pięt. Później widział, że wciąż do niego pisze, a wieczorami, gdy on był w pracy, nie odbierała od niego telefonów, bo znów zaczęła się z nim spotykać. Nie wyglądał, jakby kłamał, a wersja z Adamem była dla mnie bardzo prawdopodobna. – A kelnerka? Widziałam, jak coś z nią szeptałeś! – powiedziałam ostro. – Przyjaźnimy się od lat. Chodziliśmy razem do szkoły. Zapewniam cię, że nic nas nie łączy. To zresztą bez znaczenia. Rozwód już przesądzony. Ciężko westchnęłam. Nie mogłam uwierzyć, że to wszystko prawda. Zapewniłam Dawida, że porozmawiam z Magdą, ale powiedział, że to nie ma sensu. Chciałam sprawdzić, jak daleko córka posunie się w swoich kłamstwach. Zadzwoniłam do niej po południu, żeby zapytać jak się trzyma, a ona zaczęła opowiadać o tym, że Dawid nie chce z nią rozmawiać, kazał jej spakować walizki i wyprowadzić się. W tle usłyszałam jednak dobrze znany mi głos. To był Adam! – Jesteś z kimś?– zapytałam, a ona natychmiast zaprzeczyła. Dawid miał rację, szukała sposobu, żeby oczernić go tylko po to, by nie wyjść na tą „złą”. Nie podejrzewałabym, że się tak zachowa. Nawet jeśli popełniła błąd, wychodząc za mąż, nie postępowała uczciwie. Pojechałam pod jej firmę, kiedy kończyła pracę i oczywiście zobaczyłam na parkingu auto Adama. Stał przy wejściu. Magda wyszła i rzuciła mu się na szyję. Nie miałam już wątpliwości. Magda zauważyła mnie kątem oka i pobladła, ale ja nie odważyłam się do nich podejść. Wróciłam do domu, mój telefon zadzwonił po kwadransie. Magda oczywiście próbowała się tłumaczyć, że spotkała Adama dopiero po tym, jak dowiedziała się o romansie męża, ale już jej nie wierzyłam. Szczerze mówiąc, bardzo się na niej zawiodłam. W końcu przyszła do mnie wieczorem i poprosiła, żeby tata także był przy rozmowie. Przyznała się do wszystkiego. Powiedziała, że nigdy nie przestała kochać Adama, a ślub był błędem. – Zamierzasz wziąć teraz ślub z Adamem? – zapytał Rysiek skołowany. – Nie… Adam nie chce ślubu. Ja już zresztą też nie. Co znaczy taki papierek, skoro nie powstrzymał mnie przed zdradą? – Zależy, jak podchodzisz do związku! Dla nas znaczy wiele! Magda spojrzała na nas smutno. Wiem dobrze, że dla niej ślub też wiele znaczył, ale wzięła go z niewłaściwym mężczyzną, a ten, na którym jej zależy, nie chce się z nią ożenić. Znają się tyle lat i najwyraźniej wciąż kochają, skoro mimo wszystko zdecydowali się być razem. Może w przyszłości Adam zmieni zdanie i założy z Magdą prawdziwą rodzinę. Po tych wszystkich komplikacjach nie chcę dla niej niczego więcej. Czytaj także:„Rozwód nie był dla mnie katastrofą, tylko drugą szansą od losu. W końcu mogłam zadbać o siebie i żyć po swojemu”„Podczas gdy ja czekałam na oświadczyny, on prowadził podwójne życie z żoną i dzieckiem. Okazało się, że byłam tą drugą”„Myślałam, że ojciec po śmierci mamy się załamie. Okazało się, że czekał 40 lat, by móc związać się z inną”
Rekomendowane odpowiedzi Gość w...l Zgłoś odpowiedź Hej, mam 16 lat i od 2 miesięcy czuje że chyba coś jest ze mną nie tak, zakochałam się w koleżance z klasy. Już mi się takie sytuacje przytrafiały co za każdym razem było dla mnie dziwne ale tłumaczyłam sobie to zawsze jako dojrzewanie, hormony i że mi to po prostu minię ale potrafię tego zrozumieć, i jeszcze nikt o tym nie wiem bo nie potrafię o tym mnie to od ona cały czas chce spędzać ze mną czas a ja nie potrafię bo przy niej dostaje obłędu, co ja mam robić Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość House...1 Zgłoś odpowiedź Jestes jeszcze w takim wieku, ze sama nie wiesz czego chcesz... I tak, to są tez hormony...... Daj sobie czasu troche.... A jesli sie okaze, ze wolisz dziewczyny to tez nie walcz z tym... To nie czyni Ciebie gorszą osobą... Mniej wartosciowa... Pamietaj o tym... PS ja tez mialam taki okres jak bylam w gimnazjum... Chyba wiekszosc dziewczyn tak ma..... I jednak wole facetow.. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź 16 lat a wie, że to hormony. Jak by mi sie facet podobał w wieku w którym najważniejsze to imponować laską bo koledzy też tak robią, udał bym się biegiem do łazienki i zatrzymał czołem na umywalce. Ale moje byłe też miały przygody z koleżankami, ja uważam że ci minie. Zawsze możesz z nią zerwać. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Jesteś w wieku dojrzewania i Twoja seksualność dopiero się kształtuje. Daj sobie czas, nie panikuj. Może to tylko chwilowa fascynacja koleżanką. A nawet jeśli okaże się, że gustujesz w kobietach, to Twoja orientacja seksualna nie czyni Cię gorszą. Pamiętaj o tym. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi
Nazywam się Aneta Dekowska, jestem mamą Wiktorii. Coming out mojej córki miał miejsce 6 lat temu. Wiktoria powiedziała mi, że zakochała się ze wzajemnością w Oli, swojej koleżance z liceum. Przyjęłam to ze spokojem, zapewniłam ją o swojej miłości. Ale bardzo się bałam o to jak będzie wyglądało życie mojej córki. Czy będzie szykanowana, stygmatyzowana, wytykana palcami? Nie mieściło mi się w głowie, że ktokolwiek mógłby powiedzieć coś złego, lub co gorsza wulgarnego, na temat mojego dziecka. Na temat mojej córki, która zawsze w moich oczach była najładniejsza, najmądrzejsza, która ma tyle talentów. Nadal tak uważam. To nie zmieniło się po tym, gdy dowiedziałam się o jej homoseksualności. Miłość mojej córki jest głęboka, oparta na wielkiej przyjaźni, na wspólnych zainteresowaniach. Związek Wiktorii i Oli może być wzorem dla innych związków. Uważam, że możemy się od nich wiele nauczyć. W pierwszych dniach po coming out zamartwiałam się, co będzie gdy moja córka np. straci przytomność, jak jej drobna partnerka ją podniesie. Ale zaraz pomyślałam o moim małżeństwie, gdyby mój mąż stracił przytomność, ja również bym go nie podniosła. A jednak radzimy sobie i inni też sobie jakoś radzą. Różnimy się, zwykle jedna osoba w związku jest tą słabszą fizycznie. Czyli to nie jest powód do zmartwień. Pomyślałam też, że stracę możliwość posiadania wnuków. To myślenie też szybko zarzuciłam. Po pierwsze dlatego, że nigdy my rodzice nie mamy wpływu na to, czy nasze dzieci zostaną rodzicami. Po drugie dlatego, że już nie widzę żadnych przeszkód aby moja córka, gdy tylko zechce, została matką. Moim największym zmartwieniem obecnie jest homofobiczna postawa części społeczeństwa i nieuregulowane sprawy osób LGBT w polskim prawie. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i chociaż w minimalnym stopniu zmienić sytuację społeczną i prawną. W tym celu zaangażowałam się społecznie i wraz z moimi przyjaciółmi założyłam AKCEPTACJĘ. Kontakt: anetadekowska@
Temat: zakochałam się w koleżance... Witam wszystkich cieplutko Zacznę od tego, że szepnę Wam kilka słów o mnie, będzie Wam łatwiej zobrazować sobie sytuację. Mam na imię Ilona, mam 23 lata. Jestem szczęśliwie zakochana, jestem w związku z mężczyzną od niemalże dwóch lat, ponad pół roku temu oświadczył mi się, oczywiście powiedziałam "Tak". Mieszkamy razem od 2 miesięcy, jest nam razem cudownie. Układa się wyśmienicie. On ma dobrą pracę, ja również, remontujemy swoje mieszkanko, ja kończę studia, finansowo całkiem nieźle... brzmi cudownie, prawda? Niektórzy z Was mogą pomyśleć, że takie rzeczy dzieją się tylko w tanich komediach romantycznych. Czasami mam wrażenie, że ja też żyję w takiej komedii... bo właśnie tutaj zaczyna się mój problem... Pół roku temu przyjęłam się w nowej pracy, wszyscy pracownicy od razu przyjęli mnie do swojego grona z otwartymi ramionami. Jak się okazało, w tej firmie relacje między pracownikami i ich szefostwem są bardzo bliskie i swobodne. Dla ułatwienia dodam, że jest to hotel, a ja jestem recepcjonistką. Możecie sobie wyobrazić mniej wiecej jak wyglądają codzienne rozmowy z personelem... dowcipy z konserwatorami, wygłupy z ochroną, żarty z pokojowymi, ale też bliższe rozmowy w chwilach słabości z kelnerami z hotelowej restauracji... Kelnerów jest dwóch, kelnerki również dwie. Na początku mojej pracy wszyscy byli dla mnie przemili... z jednym wyjątkiem. Adrianna zdecydowanie dawała mi do zrozumienia, że nie lubi mojego towarzystwa, nie lubi nowych osób, nie przepada za żadną z recepcjonistek tłumacząc się tym, że wszystkie są "służbistkami", są niemiłe, a jeśli już okazują swoją sympatię do innych, jest to sztuczne i nienaturalne. Chcąc nie chcąc ja również nie darzyłam jej jakimś szczególnym uwielbieniem... Do czasu...Zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać coraz częściej. Ada jest ode mnie młodsza o 3 lata, ma więc 20. Być może dlatego tak dobrze nam się rozmawia, być może dlatego, że wiele rzeczy nas łączy... zainteresowania, muzyka, przeżycia, historie związków itp. Nie spędzam z nią zbyt dużo czasu, rzadko pokrywają nam się zmiany, a jeśli już tak się zdarzy, ona jest zajęta obsługiwaniem gości, ja mam dużo papierkowej roboty na recepcji. Ale czasami, gdy nie ma dużego ruchu, zamyka restaurację wcześniej, zdarza się, że nawet godzinę wcześniej w tajemnicy przed szefostwem tylko po to, żeby przyjść do mnie i pogaworzyć chwilkę. Czy już zaczynacie rozumieć o co chodzi? Te dyskretne spojrzenia... te niewinne gesty... ten blask w jej oczach... Czy miałyście kiedykolwiek tak, że byłyście zakochane w swoim partnerze, byłyście pewne, że to jest własnie to, że to na niego czekałyście całe życie, kochałyście go z całego serca, a mimo to nie potrafiłyście przestać myśleć o kimś innym? Za każdym razem łapię się na tym, że gdy zamykam oczy widzę ją... Ada... Pewnie zastanawiacie się jak to możliwe? Otóż, jestem biseksualna, mój narzeczony o tym wie. Utrzymuje, ze nie stanowi to dla niego żadnego problemu, ważne tylko, żebym go nie zdradziła nigdy w życiu, nie istotne czy z kobietą czy z mężczyzną, ale to tak na marginesie...Któregoś razu rozmawiałyśmy z Adą na tematy związków i rozstań, napomknęłam coś o mojej byłej dziewczynie, w ogóle nie zdziwiła się, że byłam w związku homoseksualnym, bardziej się ucieszyła, ze ktoś tak otwarcie o tym mówi. Wyznaję zasadę, że nie powinno się ukrywać czegoś, co jest częścią ciebie, a jeśli inni tego nie tolerują, nie warto z takimi ludźmi utrzymywać kontaktu. Podczas tamtej rozmowy odniosłam wrażenie, że Ada też jest biseksualna, aczkolwiek nigdy nie powiedziała mi tego ani szeptem, ani głośno, ani w żaden inny sposób. Jest w związku z chłopakiem, ponoc bardzo go kocha... ale ja wiem.. jestem pewna, że w pewnym stopniu Ada jest taka sama jak ja... i czasami zastanawiam się, co miały oznaczać te wcześniejsze spojrzenia...? I dlaczego nagle przestała na mnie patrzeć w taki sposób, tuż po tej rozmowie? Zaznaczę, że nigdy jej nie powiedziałam, że nie potrafię przestać o niej myśleć. Nigdy jej nie powiedziałam, że coś do niej czuję. Nigdy sobie nie wybaczę, że dopuściłam do głowy myśl, że mogłabym zdradzić mojego narzeczonego. Przecież tak bardzo Go kocham. Ale dlaczego ta potrzeba miłości i czułości od kobiety jest we mnie taka silna? Jak mam sprawić, żeby Ada poczuła do mnie to samo co ja do niej? A może ona już czuje to samo? Jak mam się tego dowiedzieć? Czasami, gdy mam dyżur, siedzę podparta przy biurku i beznadziejnie gapię się na ten monitor mając świadomość, że ona jest tuż za ścianą, mam wrażenie, że lada chwila odejdę od zmysłów....
córka zakochała się w koleżance